Djoković po raz ostatni zagrał w Turnieju Mistrzów w 2023 roku, kiedy skutecznie obronił trofeum, a w dwóch ostatnich rundach pokonał Jannika Sinnera i Carlosa Alcaraza. Do kończącego sezon turnieju kwalifikował się także w dwóch kolejnych latach, ale nie należał on wtedy do jego priorytetów i Serb w nim nie wystąpił.
W tym roku, gdy przeżywa jeden z najtrudniejszych sezonów w karierze, chciałby natomiast zagrać w Turnieju Mistrzów. Tym razem, w przeciwieństwie do poprzednich lat, nie ma jednak pewnego awansu i nietypowo musi jeszcze pod koniec sezonu walczyć o kwalifikację.
Najbardziej utytułowany zawodnik w historii zajmuje obecnie 11. pozycję, czyli drugie miejsce poza strefą awansu, ponieważ Sinner zakończył już sezon. Wyprzedzają go o kilkadziesiąt punktów Alex de Minaur i Rafael Jódar.
Djoković nie będzie już walczył o Turniej Mistrzów dopiero w ostatnim możliwym terminie, podczas turnieju rangi Masters w Paryżu, lecz zrobi to nieco wcześniej. Serbska legenda przyjęła bowiem dziką kartę na turniej ATP 500 w Bazylei. Zgodnie z przewidywaniami, po przełożeniu luksusowego turnieju pokazowego Six Kings Slam w Rijadzie zmienił swoje plany.
Zdobywca 24 wielkoszlemowych trofeów po raz czwarty wystąpi w głównej części turnieju w Bazylei. W 2009 roku zdobył tytuł, w kolejnym sezonie zagrał także w finale, a podczas ostatniego występu w 2011 roku dotarł do półfinału. Tegoroczna edycja odbędzie się od 26 października do 1 listopada.
Gdyby wygrał turniej w Bazylei, podobnie jak Roger Federer zdobyłby właśnie w tym miejscu 103. tytuł w karierze. Jednocześnie wyrównałby rekord swojego byłego rywala. Absolutnym rekordzistą pod względem liczby tytułów w erze open pozostaje Amerykanin Jimmy Connors (109).
