22-letni Pieczonka zadebiutuje w Paryżu w Wielkim Szlemie. W ogłoszonym 4 maja deblowym rankingu ATP osiągnął najwyższą w karierze 84. pozycję, co razem z 54. miejscem w singlowej klasyfikacji Czecha Vita Koprivy, dało tym zawodnikom wspólny ranking 139. 13 maja, w chwili zamknięcia listy zgłoszeń do Roland Garros 2026, byli 51. parą na 57 miejsc w głównej drabince.
"To było szczęśliwe zwieńczenie bardzo intensywnych trzech miesięcy, a życiówkę w rankingu zapewniłem sobie dosłownie na last minute, po zwycięstwie w challengerze ATP 100 w Mauthausen. Wygrałem tam w parze z Iwanem Ljutarewiczem, z którym w lutym zdobyłem największy swój tytuł w challengerach w ATP 125 w Lille, a w marcu byliśmy też najlepsi w ATP 100 w Thionville" – opowiada Pieczonka, który tuż przed triumfem w Mauthausen osiągnął z tym samym partnerem także półfinały w challengerach ATP 125 w Monzie i Oeiras.
Sukcesy te miały odzwierciedlenie w szybkich awansach Pieczonki w deblowym rankingu ATP. I otworzyły przed nim życiową szansę wyjazdu na French Open.
"Od dawna marzyłem o zagraniu w Wielkim Szlemie, ale tak naprawdę te plany stały się realne, gdy w kwietniu osiągnąłem swój pierwszy półfinał w ATP 250. To było w Marrakeszu z Egipcjaninem Younesem Lalamim. Zaraz po tym napisałem do Koprivy, czy chciałby ze mną zagrać w deblu w Roland Garros. Odpisał, że tak, jeśli obaj wystarczająco poprawimy swoje rankingi. Liczyliśmy, że musimy mieć „cut” około 150, żeby wejść do drabinki. Ale wyszło nam nawet lepiej i zagramy w Paryżu" – tłumaczy Pieczonka.
Pochodzący z Gdańska tenisista awans do Top 100 rankingu najlepszych deblistów świata osiągnął łącząc siły z Rosjaninem Ljutarewiczem.
"Tworzymy zgrany duet, wygrywamy duże challengery, dlatego jestem bardzo wdzięczny Iwanowi za świetną współpracę. Świetnie się dogadujemy na korcie i poza nim, więc na pewno będziemy kontynuować wspólne starty w tourze. Ale teraz w pełni koncentruję się na przygotowaniach do Roland Garros, bo debiut w Wielkim Szlemie to będą spore emocje i nerwy, nad którymi będą musiał zapanować" – powiedział 85. obecnie deblista rankingu ATP.
Od soboty w Paryżu trenuje z Koprivą. Czech to dobry znajomy polskich kibiców tenisa - w latach 2023 i 2024 dwukrotnie grał w finałach Invest in Szczecin open, najstarszego zawodowego turnieju w Polsce. Najpierw przegrał z Federico Corią, ale rok później triumfował w całym turnieju.
