"Czuję się dobrze. Cieszę się, że znów jestem w Portugalii. Od wielu lat mnie tu nie było. Mam niesamowite wspomnienia, zwłaszcza z wygrania tytułu. Jestem bardzo szczęśliwy i cieszę się, że mogę jeszcze raz tutaj zagrać" – powiedział podczas konferencji prasowej zawodnik, który 13 lat temu triumfował w finale.
Szwajcar zajmuje obecnie 117. miejsce w rankingu ATP, choć był już trzecią rakietą świata. W powrocie na portugalski turniej ATP 250 jego pierwszym rywalem będzie Argentyńczyk Roman Burrachaga (67. ATP).
"Przyjechałem w sobotę wieczorem i dziś trenowałem. Myślę, że zagram we wtorek lub środę, więc mam jeszcze dzień na trening i przygotowanie się oraz podniesienie poziomu. Ogólnie gram dobry tenis i czuję się dobrze. Wiem, że każdy mecz to nowe wyzwanie, zwłaszcza teraz. Nigdy z nim nie grałem, dlatego będzie ciekawie zmierzyć się z nowym zawodnikiem" – skomentował Wawrinka.
Jeśli pokona Burrachagę, mistrz Australian Open (2014), Roland Garros (2015) i US Open (2016) zmierzy się z gospodarzem Nuno Borgesem (52. ATP)... pod warunkiem, że ten wygra pierwszy mecz z Brazylijczykiem Orlando Luzem (1072. ATP).
Estoril Open jest częścią pożegnalnej trasy Stana Wawrinki. 41-latek w Portugalii rozegra ostatni turniej na kortach ziemnych w karierze.
"Wiem, że każdy turniej, który wybieram, to ostatnia szansa, by się nim cieszyć, dlatego staram się wykorzystać to maksymalnie. Staram się też dawać z siebie wszystko, by utrzymać wysoki poziom i wygrać jak najwięcej spotkań w tym roku. Do tej pory to było sześć dobrych miesięcy, pełnych emocji i dobrego tenisa, i mam nadzieję, że w kolejnych miesiącach będzie podobnie" – dodał.
Mimo że jest to pożegnalny rok, Szwajcar chce utrzymać wysoki poziom rywalizacji i wygrać jak najwięcej spotkań, by zakończyć karierę w dobrym stylu.
"Dla mnie najważniejsze, wchodząc w ten sezon, było dalej próbować osiągać swój najlepszy poziom, starać się rozwijać każdego dnia, by grać jak najlepiej, biorąc pod uwagę mój wiek i całą dotychczasową drogę. Prezentuję dobry tenis i rozgrywam dobre mecze, ale niestety kilka decydujących punktów nie padło moim łupem” – przyznał Wawrinka, który w ostatnim meczu w Gstaad przegrał z Portugalczykiem Jaime Farią.

