"Chciałbym poprawić swój rekordowy ranking i po raz pierwszy awansować do ćwierćfinału Wielkiego Szlema” – powiedział obecny 47. zawodnik rankingu ATP.
28-letni tenisista z Maia zapewnił: "Staram się czerpać jak najwięcej motywacji, o to właśnie chodzi. Jestem tutaj, gdzie chciałem być. Wiem, że w tenisie nie można czuć się komfortowo, ja się nie czuję i nie będę, zawsze będę szukał czegoś więcej”.
We wrześniu 2024 roku Borges został drugim Portugalczykiem, który znalazł się w top 30, a w ubiegłym roku dotarł do czwartej rundy Australian Open w styczniu oraz US Open w sierpniu.
"Ale te rzeczy są poza moją kontrolą. Skupiam się na kolejnym meczu, robię to, co mogę, i staram się czerpać z tego radość. Bardzo lubię ten sport, tak to się zaczęło” – podkreślił.
Tenisista z Maia mówił po udanym rozpoczęciu nowego sezonu, kiedy pokonał Bośniaka Damira Dzumhura w dwóch setach, 6:4, 6:3, i awansował do 1/8 finału turnieju w Hongkongu, gdzie jest rozstawiony z numerem ósmym.
Kolejnym rywalem Borgesa będzie 37-letni Chorwat Marin Cilic, 70. tenisista świata i triumfator US Open z 2014 roku, który pokonał innego weterana, Francuza Adriana Mannarino, 68. w rankingu, wygrywając dwukrotnie 6:2.
Turniej w Hongkongu jest także przygotowaniem do Australian Open, jednego z czterech turniejów Wielkiego Szlema, który rozpocznie się 12 stycznia, ale Portugalczyk nie traci z oczu walki o tytuł w chińskim regionie.
"Wiem, że mogę zajść dalej w tym turnieju. Nigdy nie dotarłem do ćwierćfinału, więc będę o to walczył. Uważam, że każdy turniej to szansa” – podkreślił.
Nuno Borges chce zabłysnąć w Hongkongu, ale celuje także w największe turnieje: "Oczywiście, gdybyśmy mogli wybierać, wybieralibyśmy te największe, gdzie jest więcej punktów do zdobycia, większe nagrody, to są te wielkie areny, na których też chcemy być szczęśliwi”.
"Ale czasem trzeba wygrać wiele meczów tutaj, żeby móc utrzymać się na tych wielkich arenach. W żadnym wypadku nie lekceważę tego turnieju, jest dla mnie bardzo ważny, nie tylko jako przygotowanie do Australii, ale także na resztę roku i dla mojej kariery” – powiedział Borges.
Dokładnie pięć lat temu obecny numer jeden w Portugalii zajmował 399. miejsce w rankingu i rywalizował w turniejach cyklu challenger, czyli na drugim poziomie światowego tenisa.
Dlatego Borges podkreśla, co najważniejsze: "Chcę jak najlepiej wykorzystać to życie, które teraz prowadzę, bo to naprawdę miejsce, w którym zawsze chciałem być. Szczerze mówiąc, nawet nie wiedziałem, że tego chcę, dopóki tu nie trafiłem i nie zrozumiałem, że żyję czymś większym niż moje marzenie”.
