Hiszpan utrzymał swoją serię zwycięstw, która na początku tego roku wynosi już 14 meczów. W tym czasie zdobył trofea Australian Open oraz turnieju w Doha.
Alcaraz, lider rankingu ATP, zatrzymał bardzo dobrze dysponowanego Rinderknecha wygrywając 6:7(6), 6:3, 6:2 po dwóch godzinach i 18 minutach nocnej rywalizacji.
"On grał swój najlepszy tenis w pierwszym secie i na początku drugiego" - przyznał Alcaraz. "Było mi bardzo trudno, sprawił mi sporo problemów, szczerze mówiąc. Ale zaakceptowałem to, szedłem dalej, zachowałem siłę mentalną i próbowałem robić coś innego".
W 1/8 finału rywalem Alcaraza będzie Norweg Casper Ruud, którego pokonał w pięciu z sześciu dotychczasowych spotkań.
Hiszpan musiał się mocno napracować przeciwko Rinderknechowi, którego wcześniej pokonał we wszystkich pięciu meczach.
Francuz nie wygrał żadnego meczu w Indian Wells podczas trzech poprzednich występów i także w tej edycji opuszcza turniej bez zwycięstwa, ponieważ awansował do drugiej kolejki po wycofaniu się Argentyńczyka Juana Manuela Cerúndolo.
Rinderknech, mając świeższe nogi, rozegrał perfekcyjny pierwszy set – zanotował 7 asów, 17 wygranych piłek i obronił dwie szanse na przełamanie Alcaraza.
Hiszpan doprowadził do tiebreaka i miał piłkę setową, ale zmarnował ją nieudanym uderzeniem z prawej strony, a Rinderknech wykorzystał swoją pierwszą okazję.
Centralny kort Indian Wells, wierny Alcarazowi od jego triumfów w 2023 i 2024 roku, zaniepokoił się, gdy ich idol stracił także pierwszy serwis w drugim secie.
Alcaraz zatrzymał wtedy zryw Rinderknecha, odrabiając przełamanie efektownym lobem z backhandu i celebrując to zaciśniętą pięścią uniesioną w górę.
Lider rankingu rozpoczął trzeci set kolejnym przełamaniem i zaprezentował tenis, którego nikt nie potrafi zatrzymać na początku tego sezonu.
