Wysoki Niemiec dysponuje potężnym serwisem, lecz w najważniejszych momentach wielkich turniejów często decydował się na bezpieczną grę, dając rywalowi okazję do przejęcia inicjatywy.
Teraz, mając 28 lat, jest gotów podejmować ryzyko w walce o swój pierwszy wielki tytuł, podkreślając, że jest „gotów zapłacić cenę” za ewentualne porażki podczas adaptacji.
"To ekscytujące, ale wymaga czasu" – powiedział dziennikarzom po zwycięstwie 7:6(2), 5:7, 6:4 w trzeciej rundzie nad Amerykaninem Brandonem Nakashimą na Indian Wells w niedzielę.
"Wciąż próbuję wygrywać mecze tutaj, więc czasem wracam do dawnych nawyków. Jednak w ważnych momentach, jak dziś w tie-breaku, to ja rozstrzygnąłem tie-break na swoją korzyść. Wygrałem go dzięki agresywnej grze i to jest coś, co daje mi motywację i ekscytuje".
Przyznał, że nowy styl gry nie przyniósł mu sukcesu podczas niespodziewanej porażki z Serbem Miomirem Kecmanoviciem w Acapulco pod koniec zeszłego miesiąca, ale pozostaje konsekwentny w swoich działaniach.
Zverev, siedmiokrotny mistrz turniejów Masters 1000, pokazał ogromną wolę walki podczas półfinału Australian Open, który trwał pięć godzin i 27 minut, przeciwko późniejszemu zwycięzcy Carlosowi Alcarazowi w styczniu.
Choć nigdy nie triumfował na Indian Wells, wyraził przekonanie, że utwardzone, szybsze korty na kalifornijskiej pustyni mogą mu sprzyjać.
"Wciąż uważam, że mogę tu osiągnąć dobry wynik" – powiedział.
Zverev zmierzy się z Amerykaninem Francesem Tiafoe, który pokonał Flavio Cobolliego 6:1, 6:2.
