"Na pewno trochę odpuściłam w niektórych gemach, a potem przez to się spięłam. Zdecydowanie musiałam wrócić do gry z pierwszego seta. Czuję, że całkiem dobrze mi to wyszło. Koniec drugiego seta wyglądał zupełnie inaczej" – powiedziała na konferencji prasowej.
W odczuciu tenisistki numer 2 światowego rankingu warunki na korcie nie były łatwe.
"Czasami wiało, czasami nie. Były momenty, w których wiatr mnie zaskakiwał. Ale tak jest w Indian Wells. Zawsze tak było" – oceniła.
W Indian Wells Świątek w 1. rundzie miała tzw. wolny los, podobnie jak pozostałych 31 rozstawionych zawodniczek. Mecz z zajmującą 187. miejsce na liście WTA Amerykanką był jej pierwszym od trzech tygodni, gdy w ćwierćfinale turnieju WTA w Dosze przegrała z Marią Sakkari. Właśnie z Greczynką Świątek zmierzy się w trzeciej rundzie, nie mogło więc zabraknąć pytania o tę rywalkę.
"W Dosze było dla mnie całkiem oczywiste, dlaczego przegrałam i od razu po zejściu z kortu wiedziałam, co muszę poprawić. Pod względem technicznym nie przygotowałam się do niektórych zagrań tak, jak powinnam. Po powrocie do domu bardzo ciężko trenowałam. Zagrałam wiele dłuższych wymian, żeby nie stracić cierpliwości w połowie i móc się naprawdę napracować, bo z Marią trzeba być gotowym na fizyczny mecz".
Dziennikarze pytali Polkę, w jaki sposób relaksuje się między meczami.
"Oglądam klasyki z lat 90. "Wichry namiętności", "Angielski pacjent". Uwielbiam je".
Raszynianka powalczy w poniedziałek o awans do 1/8 finału z Sakkari, z którą ma bilans 4-4. Dwa z czterech zwycięstw odniosła właśnie w Indian Wells, w finałach edycji 2022 i 2024. Żadna tenisistka nie wygrała tego turnieju trzy razy.
