Siniaková świetnie rozpoczęła pojedynek z Andriejewą. Dzięki agresywnej grze od razu odebrała serwis rosyjskiej obrończyni tytułu i nabrała rozpędu. Jej rywalka popełniała wiele błędów. Czeszka w drugiej grze obroniła dwa break pointy, potem znów zaatakowała przy returnie i szybko prowadziła 3:0.
Siniaková – Andriejewa 4:6, 7:6(5), 6:3
Za drugim razem czeska tenisistka nie potwierdziła przełamania, choć w czwartym gemie prowadziła 30:0 i była blisko. Andriejewa podniosła poziom gry i zmusiła Siniakovą do kilku pomyłek. Następnie wyrównała różnicę do jednego gema. Ważny gem przy stanie 3:2, Czeszka jeszcze go wygrała. Dwa gemy później jednak straciła przewagę.
Przy własnym podaniu musiała bronić trzech break pointów z rzędu, a przy ostatnim po długiej wymianie posłała smecz w siatkę. To okazało się kluczowe. Andriejewa złapała rytm, przestała popełniać niewymuszone błędy i odwróciła przebieg pierwszego seta. Siniaková nie mogła już polegać na swoim bekhendzie i po drugim z rzędu straconym podaniu przegrała partię.
Mirra złamała rakietę, a drugi set złamał ją
W drugim secie Siniaková znów rozpoczęła od przełamania serwisu rywalki. Chwilę później sama popełniła błąd przy podaniu. Głośno dopingująca się Andriejewa nadal nie prezentowała udanej gry. W trzecim gemie Czeszka miała break pointa i piłkę na smecz, ale uderzyła w miejsce, gdzie stała Rosjanka. Przegrała wymianę, a z nią przepadł cały długi gem.
Obrończyni tytułu była bardzo sfrustrowana, kłóciła się z sędzią, często uderzała się w nogi i krzyczała na swój zespół. Piąty gem rozegrała zbyt szybko, popełniła wiele błędów i pozwoliła Siniakovej znów objąć prowadzenie z przewagą przełamania. Czeszka jednak nie wykorzystała tej szansy i pozwoliła rosyjskiej nastolatce wyrównać.
W dziewiątym gemie, po zwycięskim forhendzie deblowa wiceliderka świata wypracowała trzy break pointy z rzędu. Trzeci wykorzystała agresywną grą i serwowała na zwycięstwo w drugim secie. Mirra nie poddała się i zdobyła podanie Czeszki czystą grą. Przy stanie 5:5, dzięki dwóm winnerom, Siniaková miała kolejną szansę przy returnie. Rosjanka obroniła ją świetnym passing shotem, dołożyła asa, drive volleya i po bezpośrednim punkcie zapewniła sobie co najmniej tie-break.
Wkrótce doszło do tie-breaka, w który lepiej weszła Czeszka, po podwójnym błędzie rywalki prowadziła 3-1. Straciła przewagę, gdy Andriejewa po dwóch wygranych uderzeniach odwróciła wynik na 5-4. Końcówka należała jednak do Siniakovej, która zdobyła trzy punkty z rzędu i doprowadziła do decydującego seta. Rosjanka, gdy w decydującej chwili posłała smecz w siatkę, wyładowała złość na rakiecie, niszcząc ją i otrzymując upomnienie.
W trzeciej partii Siniaková, choć chwilę wcześniej wyglądała na zmordowaną, wygrała czystą grą przy własnym serwisie, podobnie w trzecim gemie. Pierwsze break pointy w secie pojawiły się przy stanie 2:2 dla rosyjskiej nastolatki, czwarty po błędzie Czeszki wykorzystała. Siniaková szybko odpowiedziała i od razu odzyskała stracone podanie. W siódmym gemie obroniła break pointa świetnym backhandem po linii i podwyższyła na 4:3.
Później wypracowała szanse przy returnie. Pierwszą Andriejewa obroniła, trafiając w taśmę i lobując Czeszkę. Za drugim razem Siniakovej już się udało i serwowała na zwycięstwo. Rosjanka zaczęła ryzykować i wypracowała trzy break pointy, ale żadnego nie wykorzystała. Po błędzie na siatce Siniaková miała piłkę meczową, którą wykorzystała po trafieniu w taśmę i wygrała niezwykle zacięty pojedynek. Po meczu trwającym dwie godziny i 48 minut ze szczęścia się rozpłakała.
