Z trzech dotychczasowych meczów pomiędzy Magdaleną Fręch (57. WTA) a Marie Bouzkovą (34. WTA) wygrywała Czeszka, która była też faworytką piątkowego ćwierćfinału w Meridzie. Notowania były jednak zbliżone, ponieważ obie zawodniczki miewają lepsze i gorsze momenty.
Sprawdź szczegóły ćwierćfinału Fręch – Bouzkova
1:0. Przewaga w idealnym momencie
Polka zaczęła wyraźnie lepiej, nie tylko broniąc podania, ale też odważnym wyjściem na siatkę uzyskując równowagę, a następnie przełamując Czeszkę. Szybkie prowadzenie 2:0 równie szybko zaczęło topnieć, bowiem 27-latka zareagowała znacznie szybszą, bardziej agresywną grą. Wciąż daleka była od ideału, a jednak decydujące punkty wchodziły pięknie: odrobiła stratę, a na 3:2 wyszła liźnięciem linii w wymianie.
Po trzech wygranych gemach stało się jasne, że gra Bouzkovej nie utrzyma wyższego biegu na dłużej. Raz jeszcze straciła rytm, dała się przełamać, a w siódmym gemie serwis Fręch nie pozwolił rywalce liczyć na nic. Mało tego, błędem podwójnym Czeszka ofiarowała przełamanie i otworzyła drogę do seta. Pierwszy as serwisowy dał Polce piłkę setową, a drugi mocny serwis pomógł zamknąć partię.
1:1. Nieudana pogoń za wynikiem
Do wielkiego widowiska brakowało naprawdę sporo, ale mimo opornego startu w drugim secie, to Bouzkova pierwsza uzyskała break pointy. W czwartym gemie serwis Polki zgasił pierwszego, jednak agresywny smecz rywalki dał jej prowadzenie 3:1. W ataku była skuteczniejsza, lecz wciąż gnębiły ją błędy w sytuacjach mniej ryzykownych. Kolejny raz błędem podwójnym oddała przełamanie na 2:3 z perspektywy Fręch, która jednak nie skorzystała z przewagi. Musiała bronić się przed przełamaniem i straciła je na 2:4.
Bouzkova szukała piątego gema na koncie, lecz tym razem Łodzianka była bardziej zadziorna. W drugim secie słała znacznie więcej winnerów i pokazywała pazur, którego wcześniej brakowało. Dzięki temu odrobiła straty na 4:4. Bouzkova obroniła się na 5:4 i bardzo chciała przełamać Polkę. W meksykańskim upale Magdalena przetrwała dwie ostre wymiany, ale błędem podwójnym oddała break pointa, a zbyt krótkim forhendem straciła seta.
2:1. Nogi Bouzkovej nie wytrzymały
Pierwszy gem zacięty. Bouzkova miała spore problemy z utrzymaniem podania i Polka w końcu wyrwała go po żmudnej wymianie. Czeszka chciała odpowiedzieć i Fręch wykorzystała jej agresywny styl: gdy Marie w korcie szukała kończenia ataku, wyraźnie przesadziła z siłą i posłała smecz daleko poza kort. Lądując odczuła ból w nodze, który odzywał się jeszcze w toku seta. Mimo to nie tylko nie wzięła przerwy, ale zabrała się za odrabianie strat. Wbrew problemom z serwisem sucho przeszła przez swojego gema, a w dodatku odrobiła przełamanie na 2:2.
Obie miały już ponad 2,5 godziny walki w nogach, a wciąż nie skracały wymian i polowały na błędy drugiej strony. W morderczym piątym gemie Fręch jadowitym slajsem zdobyła trzeciego break pointa i w końcu weszła w kort, by odzyskać przewagę. Utrzymała podanie mimo kontry Czeszki, która po siedmiu gemach wymagała przerwy medycznej. Nie była w stanie nadążyć za piłkami Fręch, która spokojnie wyszła na 5:3 i returnami wywalczyła dwie piłki meczowe przy podaniu rywalki. Prażanka walczyła do końca, jednak wyrzuciła piłkę i mecz zakończył się wygraną Polki trzech godzinach i trzech minutach.

