Zwycięzca sprzed dwóch lat stoczył trzysetowy, trwający ponad dwie godziny pojedynek z mającym polskie korzenie Choinskim (rozstawiony z nr 2). Kaśnikowski już w trzecim gemie miał dwie szanse na przełamanie rywala, ale ten zdołał się wybronić. Kluczowy moment miał miejsce w dziesiątym gemie - Choinski wykorzystał swoją pierwszą szansę na przełamanie. W kolejnym gemie w ostatniej akcji Kaśnikowski uderzył piłkę w siatkę i Brytyjczyk wygrał partię 6:4.
Druga odsłona należała już do Polaka, a Choinski ryzykował i popełniał wiele niewymuszonych błędów. Choinski zdołał jednak wrócić do dobrej dyspozycji z początku meczu. W czwartym gemie przełamał podanie Kaśnikowskiego, który miał wprawdzie szansę by wyrównać straty, ale nie wykorzystał breakpointa.
"Drugiego seta zagrałem na bardzo wysokim poziomie, świetnie serwowałem, grałem bardzo agresywnie i dużo chodziłem do siatki. Widziałem, że Janek się podłamał psychicznie w końcówce tego seta. Szkoda trzeciego seta, ale w ogólnym rozrachunku jestem zadowolony, bo grałem z nie byle jakim przeciwnikiem. Jest w świetnej formie i wygrał kilka turniejów w tym roku. Pokazałem, że potrafię grać z takimi rywalami na równym poziomie. Patrzę pozytywnie w przyszłość" - podsumował spotkanie Kaśnikowski.
Choinski nie ukrywał, że bardzo mu zależało na występie w Polsce. Jego ojciec Andrzej pochodzi z Gdańska, a mama z Niemiec. Do 2018 roku reprezentował Niemcy, a obecnie startuje dla Wielkiej Brytanii.
"To był super mecz. Maks grał bardzo dobrze przede wszystkim w drugim secie. Jestem szczęśliwy, że w trzecim secie się zmotywowałem i przetrzymałem dobrą fazę jego gry. Ponadto mój tenis też się poprawił" - powiedział po polsku zwycięzca.
Kaśnikowski swoich sił spróbuje w grze podwójnej w parze z Tomaszem Berkietą. Był on ostatnim z Polaków rywalizujących w turnieju singla. W pierwszej rundzie odpadli: Daniel Michalski, Berkieta oraz Alan Ważny.
