Historyczny turniej Białeckiego
Białecki zmagania w ramach European Tour w Leverkusen rozpoczął od pojedynku z Williamem O’Connorem. Polak przegrywał w tamtym pojedynku już 1:3 i 4:5 w spotkaniu rozgrywanym do sześciu wygranych legów. Irlandczyk miał swój licznik na 6:5, ale zmarnował szansę i przegrał 5:6.
W drugiej rundzie przeciwnikiem Białeckiego był znany Danny Noppert. Polak zaczynał od swojego licznika i ani razu nie dał się przełamać, natomiast sam "ukradł" Holendrowi czwartego lega i wygrał całe spotkanie 6:3, grając na średniej 98.77 i mają 60% na podwójnych.
Białecki do tej pory najdalej doszedł do 1/8 finału tych rozgrywek i w Leverkusen wyrównał ten wynik, a w niedzielne popołudnie jego rywalem w tej fazie był inny Holender – Kevin Doets. W tym pojedynku Sebastian grał na rewelacyjnym poziomie. Uzyskał średnią 102.15 i miał aż 75% na zamknięciach, wygrywając 6:4.
W historycznym dla siebie ćwierćfinale utrzymał znakomitą dyspozycję. Rozstawiony z "4" James Wade nie potrafił dorównać do poziomu Polaka, który tym razem grał na średniej 96.93, a jego rywal tylko 86.71. Nieco gorzej Białecki grał na podwójnych, bo uzyskał 40%, ale dwukrotnie przełamał przeciwnika i wygrał 6:2.
Ratajski znowu w półfinale
Krzysztof Ratajski zmagania w Leverkusen rozpoczął od 2. rundy z racji rozstawienia z numerem 16. Pierwszym rywalem Polaka był Max Hopp. Spotkanie rozpoczęło się od przełamania na korzyść rywala, ale Polak szybko odrobił stratę i wygrał cztery legi z rzędu, ostatecznie pokonując reprezentanta gospodarzy 6:3.
W niedzielę w 1/8 finału jego przeciwnikiem był najwyżej rozstawiony Gian van Veen. Polak nie zagrał rewelacyjnego meczu, ale holenderski faworyt nie zaprezentował swojego poziomu i to dało triumf Ratajskiemu 6:3, mimo że zagrał na średniej 91.80. Gian miał jednak tylko 37.5% skuteczności na podwójnych.
W ćwierćfinale Ratajski mierzył się z innym czołowym graczem, czyli Nathanem Aspinallem. Na początku meczu Polak miał problem z grą na dystansie, ale rywal często mylił się na podwójnych, utrzymując Krzysztofa w grze. Ratajski przełamał rywala w siódmym legu i miał wszystko w swoich rękach, ale szybko stracił licznik. Na szczęście w końcówce Aspinall się załamał, grał wręcz fatalnie, co wykorzystał Ratajski, ustawiając się na 81 w dziewiątym legu po rzuceniu wartości 180. Polak pewnie utrzymał licznik i wygrał 6:4.
Krzysztof Ratajski zagra w finale. Wielki poziom polskiego półfinału w Leverkusen
Obaj w znakomitym stylu weszli w półfinał, grali na dobrej średniej na dystansie, ale Białecki zaczynał spotkanie i w pierwszym i trzecim legu schodził ze swojego licznika, co dało mu handicap, z którego skorzystał. W drugim Ratajski spudłował dwie lotki na zamknięcie, a na D19 nie pomylił się Białecki. Sebastian szybko prowadził 3:0. W czwartym legu swój wynik otworzył Ratajski, trafił "180", a zakończył lega na D16.
Ratajski poszedł za ciosem, zaliczył finisz 110 i ukradł lega swojemu rodakowi, doprowadzając do stanu 3:2. Krzysztof grał na kapitalnej średniej i szóstego lega zakończył "big fishem", czyli wartością 170.
Do stanu 4:4 obaj świetnie wyglądali na zamknięciach. W dziewiątym legu widać było ogromne nerwy, pierwszy przy liczniku Białeckiego ustawił się Ratajski, ale się pomylił, Białecki też nie potrafił zakończyć lega. Ostatecznie to Krzysztof przełamał młodszego kolegę na D2, a następnie utrzymał przewagę i prowadził 6:4.
Ratajski miał swoją szansę na zakończenie meczu, bo miał podejście do zakończenia, ale nie zamknął dużej wartości, a Białecki trafił D20. Krzysztof ustawił się na 135 przy swoim liczniku, ale tego nie zamknął, Białecki miał do końca 130, ale też nie dał rady. Ratajskiemu zostało 72, Krzysztof miał lotkę meczową na D20 i wykorzystał pierwszą okazję, wygrywając całe spotkanie 7:5. Ratajski zakończył mecz ze średnią 100.40, a Białecki 94.57.
Za kilkanaście minut Ratajski zagra w finale, a jego rywalem będzie Holender Jermaine Wattimena. Krzysztof do tej pory wygrał w karierze dwa turnieje tej rangi – w 2019 roku (Gibraltar) oraz w 2023 roku (Niemcy).

Zwroty akcji w finale, Krzysztof Ratajski mistrzem European Tour!
Wattimena nie potrafił opanować na początku meczu emocji, które towarzyszyły mu w związku z pierwszym w karierze finałem, co wykorzystywał Ratajski. Polak otwierał spotkanie i szybko objął prowadzenie 3:0. W czwartym legu po błędzie Holendra miał dwie lotki na D20, ale żadnej z nich nie trafił do celu. Tym razem Jermaine już wykorzystał szansę, ale Krzysztof pewnie utrzymał licznik i prowadził 4:1.
W siódmym legu Wattimena wywarł presję na Polaku, który spudłował D20, a wykorzystał to Holender i zbliżył się na wynik 3:4 i otwierał lega. Wattimena szybko doszedł do podwójnych i doprowadził do remisu 4:4. W dziewiątym legu Ratajski ustawił się na 86, miał okazję zamknąć lega na D7, ale się pomylił, a Holender zamknął bulla i wyszedł na wynik 5:4. Jermaine miał problemy na dystansie i Krzysztof ustawił się na D18, ale zaliczył łącznie aż pięć pudeł na tej wartości i rywal zakończył lega, obejmując prowadzenie 6:4.
Ratajski miał ogromne problemy na podwójnych, ale w końcu zamknął D6 po wcześniejszych pomyłkach rywala i wrócił do gry po serii przegranych pięciu legów z rzędu. Krzysztof pierwszy ustawił się na zamknięciu i spudłował... ale rywal też się pomylił, to już wykorzystał Ratajski, trafiając D2 i było 6:6.
Polak jako pierwszy miał dobre zamknięcie w trzynastym legu i za drugim razem trafił D4, co dało mu prowadzenie 7:6. Holender nie zamknął D10 i Polak stanął przed szansą zamknięcia meczu, nie trafił D20, ale zamknął na D10 i został mistrzem European Tour w Leverkusen! Dla Polaka to trzeci w karierze tytuł tej rangi.
