Wleklak: Trener Gonzalez ma pomysł, ale potrzebuje czasu

Wleklak: Trener Gonzalez ma pomysł, ale potrzebuje czasu
Wleklak: Trener Gonzalez ma pomysł, ale potrzebuje czasuIPA / Sipa Press / Profimedia

Po porażkach z Węgrami i Islandią Polacy stracili szansę na awans do dalszej fazy mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych. "Uważam, że trener Jota Gonzalez powinien zostać. Widać, że ma pomysł na reprezentację, trzeba dać mu tylko czas" - powiedział PAP były reprezentant kraju Damian Wleklak.

W piątek w inauguracyjnym spotkaniu Polacy ulegli Węgrom 21:29, natomiast w niedzielę w meczu o wszystko, także w Kristianstad, przegrali z Islandią 23:31 i stracili szanse na awans do drugiej rundy.

"Trudno cokolwiek pozytywnego powiedzieć o meczu, w którym przegrywa się różnicą ośmiu bramek. Owszem, początek był w miarę wyrównany, ale niczego nie kontrolowaliśmy. Później zderzyliśmy się ze ścianą i nie mieliśmy żadnych szans. Islandia znajduje się obecnie na zupełnie innym, niedostępnym dla nas poziomie. Moim zdaniem ta drużyna może w tym turnieju sporo namieszać" - ocenił Wleklak.

Z Węgrami biało-czerwoni także przegrali różnicą ośmiu trafień, jednak były reprezentant Polski przekonuje, że akurat to spotkanie było absolutnie do wygrania.

"Oczywiście gdybyśmy zaprezentowali przyzwoitą skuteczność, chociażby taką jak z Islandią, kiedy trafialiśmy z karnych i seryjnie nie marnowaliśmy znakomitych okazji. Szkoda tego spotkania. Z drugiej strony trudno liczyć, żebyśmy po latach totalnych zaniedbań nagle okazali się lepsi od Węgrów i Islandczyków, którzy od dawna racjonalnie inwestują w piłkę ręczną" – zauważył.

We wtorek w ostatnim meczu w grupie F biało-czerwoni zmierzą się z Włochami, którzy także mają na koncie dwie porażki.

"To spotkanie jest niezwykle ważne i absolutnie nie można go zlekceważyć. Z jednej strony to mecz mistrzowski, z drugiej zobaczymy jak zaprezentujemy się na tle Italii, która poczyniła ostatnio bardzo duży postęp" – dodał członek Zarządu Związki Piłki Ręcznej.

Srebrny i brązowy medalista mistrzostw świata podkreślił, nie tylko na przykładzie Włoch, jak w ostatnich latach piłka ręczna rozwinęła się na świecie i stała się sportem globalnym. Do czołówki przebojem wdarły się Egipt i Brazylia, silne są Szwajcaria i Holandia, coraz lepiej spisują się również Argentyńczycy.

"Kiedy występowałem w reprezentacji to Portugalia rywalizowała na mistrzostwach Europy, ale nie była godnym rywalem dla czołowych drużyn, a obecnie to czwarty zespół świata. O Wyspach Owczych i Gruzji nikt nie słyszał, a teraz ta pierwsza ekipa zdeklasowała Czarnogórę, a Gruzini pięknie pobili się z Chorwacją. Czekam jeszcze na progres ze strony Stanów Zjednoczonych" – stwierdził.

164-krotny reprezentant Polski przypomniał, że w pewnym momencie nic nie zapowiadało, że drużyna narodowa może stać się czołową siłą na świecie. Na mistrzostwach Europy w 2004 roku biało-czerwoni zajęli ostatnie 16. miejsce, a dwa lata później na tej samej imprezie uplasowali się na 10. pozycji.

"Pamiętam, że w drugiej fazie zdeklasowali nas późniejsi złoci medaliści Francuzi, wysoko przegraliśmy również z Niemcami i Hiszpanią. Tymczasem za rok zostaliśmy wicemistrzami świata. Oczywiście daleki jestem od stwierdzenia, że obecna kadra również przejdzie tak błyskawiczną drogę, bowiem dysponuje zdecydowanie mniejszym potencjałem" – przyznał.

Menedżer PGE Wybrzeża Gdańsk ma nadzieję, że pod wodzą prezesa związku Sławomira Szmala polska piłka ręczna nawiąże do lat świetności. Oczywiście nie nastąpi to jutro, bo okres zaniedbań, zwłaszcza w szkoleniu, był zdecydowanie za długi.

"Idziemy w dobrym kierunku, udanym pomysłem są Akademie Piłki Ręcznej. Zmieniamy też metodykę, bo widać, że nasi reprezentanci mają problemy z podaniami i na wzór Danii dzieci grają w poprzek boiska. Musimy także szkolić trenerów, ale nie tych pracujących z seniorami, tylko tych, którzy zajmują się najmłodszymi. Mam nadzieję, że wróci w kraju moda na szczypiorniaka. Z całym szacunkiem dla ekip z Kielc i Płocka, które grają w Lidze Mistrzów, ale zawsze dla danej dyscypliny kołem zamachowym będzie reprezentacja" – zaznaczył.

Wleklak dobrze ocenia trenera Jotę Gonzaleza i uważa, że powinien pozostać na stanowisku. Widać, że hiszpański selekcjoner jest zaangażowany, ma pomysł na funkcjonowanie reprezentacji zarówno w ataku jak i obronie, jednak czasu na wprowadzenie w życie nowych rozwiązań było zdecydowanie za mało.

"Za trenera Wenty mieliśmy długie zgrupowania, tymczasem przed tymi mistrzostwami Gonzalez zebrał zespół na dwa tygodnie. Zderzył się z naszą rzeczywistością, ale trzeba dać mu czas i szansę. Oczywiście banalne straty i łatwo tracone bramki przy grze „7 na 6” mogą irytować, jednak nie ma innego wyjścia i to trzeba próbować. Hiszpan musiał od podstaw uczyć naszych zawodników swojej taktyki, ale to jego pierwszy turniej i wierzę, że niebawem poznamy efekty tej pracy" – podsumował.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen