Przez większość etapu prowadził dotychczasowy wicelider w kategorii samochodów Henk Lategen (Toyota) z RPA, ale w końcówce stracił około 10 minut i spadł na 13. miejsce. Wykorzystał to Ekstroem, który awansował na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, o 4.47 za 11. w niedzielę Al-Attiahem.
12. miejsce zajęła najlepsza tego dnia polska załoga Eryk Goczał - Szymon Gospodarczyk, tracąc co Ekstroema 7.49. Marek Goczał z Maciejem Martonem uplasowali się 16. pozycji – 10.41 straty, a Michał Goczał i Hiszpan Diego Ortega uzyskali 25. czas, ale później otrzymali cztery minuty kary, co zepchnęło ich na 27. pozycję – 24.41 straty.
W klasyfikacji generalnej najwyżej z Polaków na 10. miejscu plasuje się Eryk Goczał. Do lidera z Kataru traci 25.25. Michał Goczał jest 16. (59.18 straty), a jego brat Marek - 22. (1:41.39).
Po etapie wszyscy kierowcy Energylandii byli rozczarowani.
"Bardzo bolesny odcinek. W czasie wolnego dnia wymieniliśmy bardzo dużo części auta, łącznie z amortyzatorami. I coś chyba nie zadziałało przy wymianie, albo nowy komplet amortyzatorów ma jakąś wadę, bo cały dzień auto jechało jak pustak. Dobrze, że dotarliśmy do mety. Musimy zmienić amortyzatory na te, które mieliśmy wcześniej" - przekazał po etapie Eryk Goczał.
Jego tata Marek nie krył, że niedzielny, szybki odcinek nie przypadł mu do gustu.
"Odcinek był bardzo długi. Taki "gaz do dechy", taki na odwagę, a ja akurat tego nie lubię. Chyba też mieliśmy za małe ciśnienie w oponach" - podkreślił.
Podobnie jak Eryk, także Michał Goczał nie uniknął problemów technicznych.
"Nie był to dla nas dobry etap. Gdzieś na 180 kilometrów do mety straciliśmy przekładnię kierowniczą, więc ręce trochę bolą. To dziwne, bo w sobotę założyliśmy nową i ta część powinna wytrzymać 10 tysięcy kilometrów, a nie wytrzymuje... 250. A przejazd mieliśmy czysty, w nic nie uderzyliśmy" - zaznaczył.
W rywalizacji motocyklistów swój drugi etap w tym Dakarze wygrał Argentyńczyk Luciano Benavides (KTM). Kolejność klasyfikacji generalnej się nie zmieniła. Liderem pozostał Australijczyk Daniel Sanders (KTM), przed Amerykaninem Rickym Brabecem (Honda) i Benavidesem.
Zajmujący 11. lokatę Dąbrowski traci do Sandersa 2:04.58. Młody Polak jest nadal trzeci w klasie Rally 2 przeznaczonej dla zawodników spoza zespołów fabrycznych.
48. był w niedzielę Bartłomiej Tabin (Kove), 59. Filip Grot (KTM), a 80. Robert Przybyłowski (Honda).
Dobre 12. miejsce w klasie lekkich pojazdów SSV zajęli dakarowi debiutanci Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz (Can-Am).
Niedzielny etap z Rijadu do Wadi ad-Dawasir liczył 877 km, z czego 459 to odcinek specjalny. W poniedziałek uczestników czeka ósmy etap, pętla wokół Wadi ad-Dawasir – 717 km, w tym odcinek specjalny to 481 km.
