W poniedziałek uczestnicy Dakaru opuścili Janbu i udali się do Al-Uli. Trasa obfitowała w ostre kamienie, które przecinały opony. W klasie samochodów najlepszy okazał się Amerykanin Seth Quintero w Toyocie, który o 1.42 wyprzedził Hanka Lategana z RPA (Toyota) i o 1.56 ubiegłorocznego zwycięzcę, Saudyjczyka Yazeeda Al Rajhi (Toyota).
Jadący z hiszpańskim pilotem Diego Ortegą Michał Goczał stracił do Quintero 6.42. 11. byli Eryk Goczał i Szymon Gospodarzyk – strata 7.37.
26. miejsce zajęli bohaterowie poprzedniego dnia Marek Goczał i Maciej Marton, którzy byli wolniejsi od Quintero o 24.27. Po weryfikacji niedzielnych wyników i nałożeniu dodatkowej kary na szwedzką załogę okazało się, że Marek Goczał z Martonem na pierwszym etapie zajęli czwarte miejsce, a nie piąte. Do podium zabrakło im 11 sekund.
Prowadzenie w klasyfikacji generalnej objął ósmy w poniedziałek Katarczyk Nasser Al-Attiah. Marek Goczał jest 18., Eryk 19., a Michał 21. Ich straty do lidera nie są duże i wynoszą kilkanaście minut.
W poniedziałek straty czasowe poniósł motocyklista Konrad Dąbrowski, który przewrócił się na początku etapu. Trochę poobijał siebie i motor, ale mógł kontynuować jazdę. Dzień ukończył na 22. pozycji i w klasyfikacji Rally dwa spadł z trzeciego na szóste miejsce, a w generalnej z 13. na 18.
Po trzech dniach rywalizacji polska ciężarówka Iveco, w którym jadą Dariusz Łysek, Jacek Czachor i Dariusz Rodewald, zajmuje 13. miejsce.
W kategorii lekkich pojazdów SSV debiutujący w rajdzie Maciej Oleksowicz i Marcin Sienkiewicz (Can-Am Maverick) plasują się na 17. pozycji
Nieźle radzą sobie polskie załogi w licznie obsadzonej kategorii Classic przeznaczonej dla pojazdów z dawnej dakarowej epoki. Mariusz Pietrzycki i Kamil Jabłoński (Toyota HDJ 80) zajmują 11. miejsce, a Tomasz Białkowski, Dariusz Baśkiewicz, Adam Grodzki (DAF) 14., w tym pierwsze w kategorii ciężarówek.
Wtorkowy, trzeci etap to długa pętla wokół Al-Uli. Trasa liczy łącznie 666 km, z czego 422 km to odcinek specjalny.
