"To nowa era dla Filipin i jestem wdzięczna, że mogę być częścią tego, co się wydarzyło. Kibicowało mi tak wiele osób, nie tylko znajomi i bliscy, szczerze mówiąc zostałam bardzo gorąco przyjęta. Jestem wszystkim wdzięczna, bo jako pierwsza Filipinka pokazałam drogę innym i mam nadzieję, że zainteresowanie zimowymi sportami w moim kraju będzie większe, choć wiem, że to jest trudne" - powiedziała agencji AP nastolatka, która na co dzień mieszka i trenuje w USA.
Przyznała, że tradycje i kulturę filipińską, także tę kulinarną, mogła poznać dzięki babci ze strony mamy. Ojciec jest Amerykaninem. Na Filipinach jeszcze nie była, bo planowaną kilka lat temu podróż storpedowała pandemia COVID-19.
"Razem z bratem mogliśmy dzięki babci poznać kulturę filipińską i oczywiście wspaniałe jedzenie. Niestety, babcia zmarła w zeszłym roku... Bardzo chciałam reprezentować tak ważną część mojego dziedzictwa, zarówno dla niej, jak i dla siebie" - dodała Proulx.
Nie tylko start był dla Filipinki przeżyciem. Wymieniła się przypinką z Amerykanką Paulą Moltzan, która miała znakomity drugi przejazd środowego slalomu i awansowała o kilkanaście miejsc, zajmując ostatecznie ósmą pozycję. Jeszcze więcej emocji dostarczyła wspólna fotografia ze złotą medalistką Shiffrin, największą gwiazdą tej dyscypliny w ostatnich latach.
"To niesamowite przebywać w towarzystwie takich osób. Będę o tym pamiętać do końca życia" - dodała alpejka z egzotycznego kraju i zdradziła, że następnym marzeniem, które chce zrealizować, jest podróż na Filipiny.
Alpejczyk Francis Ceccarelli - urodzony na Filipinach, ale adoptowany przez włoskie małżeństwo i mieszkający w Italii - nie ukończył slalomu, a w gigancie zajął 54. lokatę.
Filipiny na zimowe igrzyska wysłały reprezentację po raz siódmy, a czwarty z rzędu. Sportowcy z tego kraju zadebiutowali w 1972 roku w Sapporo. Najwyższe miejsce w tych startach zajął łyżwiarz figurowy Michael Christian Martinez, który w Soczi w 2014 roku uplasował się na 19. pozycji.
