Mistrzyni świata juniorów w biegu na 400 z Eugene przyznała w rozmowie z PAP, że znalazła już nieco przestrzeni na odpoczynek po sezonie. "To było niezwykle ważne po udanym i długim sezonie. Krótkie wakacje były we wrześniu w Turcji. To miejsce, do którego lubię wracać, bo tam się wychowałam i mieszkałam przez pięć lat" – podkreśliła lekkoatletka.
Jej mama-trenerka Alicja Kuś oceniła, że niezwykle istotna była zarówno regeneracja fizyczna, jak i psychiczna. "Głowa była bardzo mocno obciążona, ale ciało również, więc regeneracja musiała być na dwóch płaszczyznach. Odpoczywamy razem. U nas wszystko z planowanie na przyszłość się dobrze sprawdza, bo trenerów jest więcej niż jedna osoba. Współpracujemy z trenerką Ludwichowską, która przygotowuje plany treningowe, a my je wspólnie realizujemy" – wskazała Alicja Kuś.
Anastazja zapytana o przyszły sezon i mistrzostwa świata w Pekinie podkreśliła, że najpierw ma młodzieżowe mistrzostwa Europy w Bydgoszczy, a dobre zaprezentowanie się przed własną publicznością jest dla niej niezwykle ważne.
"Mówiąc o MŚ w Chinach, chciałabym znów zanotować progres, tak jak w ubiegłym sezonie. Chciałabym biegać szybko, na bardzo wysokim poziomie" – dodała. Przywołała swój srebrny medal halowych mistrzostw świata w sztafecie 4x400 m z 2025 z Nankinu.
"Mam już – chociażby przez tamten start, ale i w tym roku w USA – doświadczenie w bieganiu w innych strefach czasowych czy na innej wysokości. Podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu zebrałam doświadczenie biegania przed 80-tysięczną publicznością, co jest wielkim przeżyciem. W przyszłym roku będę jednak już trzy lata starsza niż na igrzyskach. MŚ w Pekinie będą kolejnym doświadczeniem w drodze po seniorskie medale, bo wiem, że dużo pracy i lat biegania przede mną" – stwierdziła lekkoatletka.
Zgodnie z mamą przyznały, że zaproszeń na duże mityngi w przyszłym roku na pewno nie będzie brakować.
"Na treningu i w domu zwracam się tak samo: mamo. To jest ta najważniejsza funkcja, którą pełni w moim życiu i zawsze tak będzie. Nasza relacja w sporcie się dobrze sprawdza, jak spojrzymy na wyniki, więc będziemy to kontynuować" – przyznała Anastazja.
Mama mistrzyni świata juniorów powiedziała, że życie rodzinne i zawodowe się przenikają, trudno je jednoznacznie rozdzielić.
"Jestem na pierwszej linii frontu, ale nasz team jest szeroki. Wyniki pokazują, że obrałyśmy dobrą drogę. (…) Chcemy zachować zdrowy balans, żeby była ciężka praca, ale i przyjemności. Gdy układamy plan obozu w Monte Gordo to są tam elementy, które sprawiają "Nastce" przyjemność i ona w swoich myślach wraca do obozów jako czegoś fajnego, bo coś zwiedziła, zobaczyła. Balans – tak jak w życiu – w przygotowaniach do zawodów jest niezwykle istotny" – powiedziała mama-trenerka.
O muzyce słuchanej w samochodzie częściej decyduje jednak Anastazja.
"Chyba częściej ja – przyznała z uśmiechem lekkoatletka. – Jesteśmy jednak bardzo podobne, wiele na łączy, ale też jesteśmy trochę inne, więc fajnie się uzupełniamy" – powiedziała córka.
Jej tatą jest Marcin Kuś, były reprezentant Polski w piłce nożnej, zawodnik m.in. Polonii Warszawa.
"Teraz jest w Olsztynie z synem, który też jest sportowcem, trochę młodszym. Poszedł w ślady taty, czyli wybrał piłkę nożną. Od następnego roku, bo teraz jest w ósmej klasie, będziemy musieli nieco przeorganizować życie i przeprowadzić się do Warszawy, gdzie syn rozpocznie naukę w liceum i grę w klubie" – wskazała Alicja Kuś. PAP udało się ustalić nieoficjalnie, że być może będzie to znów w rodzinie Kuś…. Polonia Warszawa.
Anastazja, która przygodę ze sportem zaczynała od tenisa ziemnego, teraz grywa w niego tylko na wakacjach. Nadal sportową idolką jest jednak dla niej Iga Świątek.
Lekkoatletka także studiuje. Wybrała zarządzanie.
"W szkole zawsze miała czerwony pasek na świadectwie. Chce kontynuować edukację, będzie miała indywidualny tok. Będziemy starać się to łączyć. Wielu sportowców dało redę, więc i my to dźwigniemy" – oceniła mama.
Alicja w liceum była na profilu biologiczno-chemicznym, bo myślała o medycynie, ale pogodzenie jej ze sportową karierą mogłoby być już ponad siły.
"Wybrałam nieco mniej wymagający kierunek, bo teraz chcę postawić bardzo mocno na karierę sportową" – powiedziała zawodniczka.
Mam z córką zgodnie przyznały, że znajdują – mimo spędzania ze sobą wielu chwil razem – sposób na to, aby mieć swoją przestrzeń.
"Są momenty, gdy od siebie odchodzimy i odpoczywamy. Każda ma swoje osobne życie. To ważne w takich relacjach, gdy rodzic jest też szkoleniowcem. Nie zdarza się to często, że mamy siebie dość i nie chcemy spędzać ze sobą czasu. Czasami się kłócimy, ale to normalne i naturalne" – podkreśliła lekkoatletka. Jej mam dodała, że znają się i rozumieją bez słów.
"Wiem, kiedy muszę się oddalić i nie denerwować czymś 'Nastki'" – skwitowała z uśmiechem.
