26-letni Duplantis był bezbłędny w całym konkursie. Drugie miejsce zajął Emmanouil Karalis, który zaliczył wysokość 6,05. Grek jest obecnie jedynym zawodnikiem, który potrafi rzucić wyzwanie rekordziście świata. 28 lutego poprawił rekord kraju na 6,17.
"Wiem, że muszę dawać z siebie wszystko za każdym razem, gdy rywalizuję z Karalisem. Jest prawie na moim poziomie. Mógłby skakać 6,20. Naciska na mnie i motywuje. To pozytywnie wpływa na naszą rywalizację. Cieszę się każdą chwilą zawodów. Zawsze jestem gotów do rywalizacji i oczekuję wspaniałej walki w sezonie letnim. Przed nami wiele ciekawych bitew" – powiedział szwedzki lekkoatleta.
Duplantis po raz pierwszy rekord świata pobił w toruńskiej hali w lutym 2020 roku podczas mityngu Copernicus Cup. Wówczas uzyskał wynik 6,17. Później 14 razy poprawiał się o centymetr. 12 marca w Uppsali skoczył 6,31.
Szwed ustanawiał rekordy globu także podczas igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy. Jednak w Toruniu obrał inną strategię.
"Tym razem oddałem więcej skoków na ponad sześć metrów niż zazwyczaj. To sprawiło, że byłem zbyt zmęczony. Poza tym było już dosyć późno i... chciało mi się spać" – zażartował.
Jednym z atutów Duplantisa jest szybkość. We wrześniu 2024 roku w Zurychu podczas pokazowego biegu na 100 m uzyskał czas 10,37. Pokonał wtedy Norwega Karstena Warholma, rekordzistę świata w biegu na 400 m przez płotki.
"Jestem szybki jak na tyczkarza, ale nie mogę równać się z czołowymi sprinterami. Zabawa w Zurychu była przednia, lecz przestało mi to sprawiać radość. Jednak marzę, żeby pewnego dnia pobić rekord Szwecji w sztafecie 4x100. Mam nadzieję, że kiedyś otrzymam taką szansę i zbierzemy wystarczającą mocną ekipę. Natomiast nie planuję kolejnych indywidualnych startów na 100 m" – poinformował.
