Barcelona - Athletic Bilbao 2:0
Barcelona w miniony weekend pewnie rozpoczęła nowy sezon, pokonując Elche aż 5:0 i teraz próbowała pójść za ciosem. Od początku miała wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, ale napotykała na dobrze zorganizowaną defensywę, której początkowo nie potrafiła sforsować i nie stwarzała sobie okazji.
Z czasem jednak jeszcze bardziej zwiększyła swoją skuteczność i w 37. minucie wynik otworzył brazylijski napastnik Raphinha, który ponownie wystąpił w środku ofensywy. Po dwóch kolejkach nowej edycji ma już na koncie trzy gole i jedną asystę. Jako drugi piłkarz tej kampanii LaLiga miał udział przy czterech bramkach.
Wcześniej udało się to Mariano z Deportivo Alaves (2+2). Blaugrana utrzymywała minimalną przewagę także po rozpoczęciu drugiej połowy. Na ostatnie niespełna trzydzieści minut na boisku pojawił się Rodri, zwycięzca Złotej Piłki z 2024 roku, który tym samym zadebiutował w barwach Barcelony i po raz pierwszy od maja 2019 zagrał w meczu LaLiga – wtedy był jeszcze zawodnikiem Atletico.
Barcelona dołożyła drugiego gola w końcówce po dużym błędzie defensywy Bilbao. Czyhający Fermin również potwierdził dobry początek sezonu w swoim wykonaniu, zdobywając trzecią bramkę i doganiając na czele klasyfikacji strzelców Mbappe oraz Raphinhę. Gdyby nie świetna postawa bramkarza gości Simona, mecz zakończyłby się pogromem. Golkiper zanotował osiem udanych interwencji.
Kataloński klub z sześcioma punktami prowadzi w tabeli dzięki lepszemu bilansowi bramek od Realu Madryt. Barcelona zdobyła już siedem goli i nie straciła żadnego. Z kolei Athletic jest ostatni, na inaugurację przegrał z Sevillą, a trener Terzić przeżywa bardzo nieudany początek nowej pracy.

