Mocne wejście Portugalii zwieńczone prowadzeniem
Obie ekipy znane są z bardzo dobrej ofensywy, ale Norwegowie początkowo kompletnie nie byli w stanie swoich atutów pokazać. Goście byli jak rój pszczół, atakując piłkę już na połowie rywala i natychmiast szukając ruchu na bramkę.
Sprawdź szczegóły meczu Norwegia - Portugalia
Dopiero w 10. minucie piłka była bliska dotarcia do Haalanda, w ostatniej chwili przecięta przez obrońcę. Zdecydowanie bliżsi szczęścia byli Portugalczycy moment później, gdy Chico Conceicao wypatrzył Joao Nevesa, ale ten główkował nad bramką. Na tym etapie spotkanie było już wymianą ciosów, w której w 14. minucie Erling Haaland powinien był lepiej uderzyć na bramkę Diogo Costy, który wybił kolanem.
Miejscowi myśleli, że przejmują inicjatywę, jednak Nuno Mendes efektownie uciekł z piłką z własnej połowy i posłał ją lewą flanką przez Pedro Neto. Ten dostrzegł sygnalizującego pozycję Joao Felixa przed polem karnym. Defensywa Norge nie zdążyła, Portugalczyk domierzył jak rasowy snajper i wsunął piłkę przy słupku!
Długa walka Norwegów o wyrównanie
W 24. minucie o włos od odwetu – Diogo Costa wybił piłkę przed siebie i doskoczył do niej Haaland. Niektórzy widzowie już wyskoczyli w górę, ale przed napastnika wjechał ofiarnie Ruben Dias i zablokował strzał na otwartą bramkę!
Nawet neutralny widz mógł z wypiekami śledzić poczynania obu zespołów, gdy Heggem głową uderzał obok słupka portugalskiej bramki, a Conceicao ze sporej odległości również posłał piłkę po złej stronie obramowania, gdy wybiło 30 minut. Jeszcze petardę posłał Felix, zanim w 35. minucie Nusa świetnie wrzucił piłkę na głowę Haalanda, którego kozłujące uderzenie wybił Costa.
Emocje wzrosły tuż przed przerwą, gdy seryjnie padali na murawę zawodnicy, a Francois Letexier tracił kontrolę nad spotkaniem. Gwizdy towarzyszyły wejściu w doliczony czas, który skończył się celną główką Haalanda pewnie chwyconą rękawicami bramkarza.
Chaotycznie zaczęła się też druga połowa. Gospodarze znów domagali się wolnego przed bramką i doczekali się kilka minut później. Martin Odegaard uderzył płasko przez mur, Costa wybił na bok, Patrick Berg zgrał ponownie do środka i Haaland lekkim trąceniem przywrócił równowagę.
Nylandzie, dlaczego?!
Gol Norwegów był w pełni zasłużony, tyle że prawie godzina pracy gospodarzy na trafienie została momentalnie zniweczona prostym błędem. Nyland nonszalancko wprowadzał piłkę ze skraju pola karnego i de facto oddał ją Goncalo Ramosowi. Ten nie pozwolił golkiperowi dobiec do bramki, przelobował go na 2:1 w 54. minucie.
Jeszcze gorzej mogło być po wejściu Rafaela Leao moment później. Jego strzał trącił Aursnes i piłka powędrowała na poprzeczkę norweskiej bramki. Ostrzał nie ustawał w 58. minucie, gdy po wykopie Costy do piłki ruszył Goncalo Ramos. Trącił piłkę tuż przed niedoszłym kopnięciem Nylanda, minął załamanego bramkarza i z ostrego kąta go pokonał. Tym razem z ratunkiem przyszedł VAR, choć spalony był ciasny!
Znów, jak ten Syzyf, gospodarze musieli całą pracę zaczynać od zera, mozolnie próbując przebić się pod bramkę gości. W 78. minucie zupełnie umknął obronie Schjelderup, tyle że refleks nie zawiódł bramkarza – Costa ruszył i zablokował próbę uderzenia, by następnie wyłapać kolejne dośrodkowanie i uspokoić grę.
W doliczony czas weszliśmy zgaszonym w koszyczku uderzeniem Schjelderupa, ale nawet wprowadzenie Nylanda na rzut rożny w 95. minucie nie pomogło gospodarzom. Portugalia po dwóch kolejkach jest jedyną niepokonaną drużyną w grupie A4 i zajmuje fotel lidera.

