"Przed dzisiejszym startem naprawdę nie powiedziałabym, że będzie tak dobrze. Mam w sobie spokój i coraz więcej pewności siebie, że potrafię. I bardzo się cieszę, że to udowodniłam" - powiedziała Kamila Żuk kilka godzin po swoim sobotnim występie, cytowana przez Polski Związek Biathlonu.
Ostatnio w pierwszej dziesiątce ważnych międzynarodowych zawodów Żuk była 18 grudnia ubiegłego roku w Annecy-Le Grand Bornand, gdzie zajęła także ósme miejsce w sprincie. Z lepszej lokaty cieszyła się tylko raz - w sezonie 2018/19, gdy była szósta w Soldier Hollow.
Znacznie gorzej wiodło jej się w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata. W konkurencjach indywidualnych nigdy nie zajęła w tych imprezach wyższej pozycji niż 29. (MŚ w 2021 roku).
"Wiedziałam, że stać mnie na dobry rezultat, ale ja to wiem od jakiegoś czasu, tylko nie potrafiłam wykorzystywać tych momentów. Z reguły nie zgrywało się strzelanie z bieganiem" - wyjaśniła.
W niedzielne popołudnie Żuk wystartuje w biegu na dochodzenie na 10 km, na starcie którego uwzględniane są wyniki sprintu. Ruszy więc z ósmej pozycji.
"Muszę być skupiona na sobie, na swojej pracy. Jestem w stanie walczyć ze wszystkimi zawodniczkami, ale będę musiała dobrze rozłożyć siły. Tutaj, na wysokości, chwila nieuwagi albo zbyt dużej pewności siebie może kosztować" - tłumaczyła.
"Przede wszystkim, muszę cieszyć się z tego, w jakim miejscu się znajduję i jaki zaszczyt mam w ogóle, że mogę startować w igrzyskach olimpijskich" - dodała.
Zmagania w biathlonie na igrzyskach Mediolan-Cortina d'Ampezzo potrwają do 21 lutego. Ceremonia zamknięcia imprezy odbędzie się dzień później.
