"Chciałem się podzielić tym sukcesem ze wszystkimi, którzy oglądają zawody w Brazylii, śledzą moje występy, kibicują mi. Nie ma znaczenia, skąd jesteś. Liczy się to, co masz w środku. To, co robi serce. Dziś wnoszę brazylijską siłę, by zanieść tę flagę na podium. To Brazylia" - podkreślił w rozmowie z TV Globo.
25-letni Pinheiro Braathen przez większą część kariery reprezentował Norwegię. W 2023 roku w wyniku konfliktu z macierzystą federacją na tle wykorzystywania praw do wizerunku sportowców postanowił zakończyć karierę. Wznowił ją w 2024 roku już pod flagą Brazylii, skąd pochodzi jego matka.
W sobotę zdecydowanie prowadził po pierwszym przejeździe, w drugim zdołał utrzymać przewagę nad największym faworytem tej konkurencji Szwajcarem Marco Odermattem.
"Ciągnąłem, ciągnąłem, ciągle ciągnąłem, próbując znaleźć miejsce, w którym postawić stopę, próbując znaleźć rytm" – opisywał swój przejazd.
"Jeździłem na nartach sercem, a kiedy jeździsz tak, jak lubisz, wszystko jest możliwe. Jedyne, co się dla mnie liczy, to to, żebym pozostał sobą. Jestem brazylijskim narciarzem, który został mistrzem olimpijskim" - dodał.
Sukcesu pogratulował mu już prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva.
„Ten bezprecedensowy wynik pokazuje, że brazylijski sport nie zna granic. To odzwierciedlenie talentu, poświęcenia i nieustannej pracy na rzecz wzmocnienia sportu w każdym wymiarze. Gratulacje dla Lucasa Pinheiro i całego zespołu zaangażowanego w to historyczne osiągnięcie, które inspiruje nowe pokolenia i poszerza horyzonty brazylijskiego sportu" - napisał Lula da Silva w mediach społecznościowych.
