To było przed wyborami parlamentarnymi jesienią zeszłego roku – w podwarszawskim Otwocku spotkali się przedstawiciele PZPN, minister sportu Kamil Bortniczuk i władze miasta. Co prawda było jeszcze przed oficjalnym terminem ogłoszenia, ale wybory się zbliżały i potwierdzono, że właśnie tu powstanie wart niemal 500 milionów złotych kompleks treningowo-szkoleniowy.
Od stycznia tego roku wiemy, że dofinansowanie zostało cofnięte przez nowego ministra. Sławomir Nitras podjął decyzję wkrótce po objęciu stanowiska, choć ani on, ani jego urzędnicy nie dopatrzyli się nieprawidłowości na tyle poważnych, by zgłosić sprawę do prokuratury. Innego zdania jest Najwyższa Izba Kontroli (NIK), która sprawdziła spełnienie zobowiązań wobec Ministerstwa Sportu i Turystyki (MSiT) przez wnioskodawców, w tym wypadku PZPN.

NIK uznała, że związek piłkarski złożył wniosek niezgodny z wymogami, ponieważ nie miał prawa własności terenów, na których miała być prowadzona inwestycja. Projekt miał być zatwierdzony na podstawie umowy dzierżawy, ale ta jest w ocenie NIK niewystarczająca, by przekazać wnioskowane 186 milionów złotych.
Mimo to Kamil Bortniczuk zaakceptował wniosek PZPN i to – w ocenie kontrolerów – jest wystarczającym argumentem za zawiadomieniem do prokuratury. Byłemu ministrowi zarzucono przekroczenie uprawnień, teraz decyzja o ewentualnym podjęciu sprawy i postawieniu zarzutów karnych jest po stronie prokuratury.
