Według byłej pływaczki z Zimbabwe, która na przewodniczącą MKOl została wybrana w marcu 2025, a trzy miesiące później oficjalnie przejęła kierowanie olimpijską centralą, należy znaleźć równowagę między „wymogami zrównoważonego rozwoju a doświadczeniami sportowców, kibiców, a także mediów, oficjeli i ekip technicznych".
"Uważam, że podjęliśmy właściwą decyzję decydując się na bardziej rozproszone igrzyska, ale to stworzyło dodatkowe komplikacje" - powiedziała na konferencji prasowej w Lozannie nieco ponad dwa tygodnie przed rozpoczęciem imprezy, której oficjalnie gospodarzami będą Mediolan i Cortina d’Ampezzo.
Celem rozproszenia igrzysk było m.in. wykorzystanie istniejących już obiektów (11 z 13), które są regularnie arenami zawodów rangi Pucharu Świata czy mistrzostw globu. To jednak rodzi skutki w postaci przeprowadzenia olimpijskiej rywalizacji na dużej powierzchni, od Dolomitów po Dolinę Padu.
"Myślę, że początkowo wszyscy myśleliśmy po prostu, że dzięki rozłożeniu obiektów impreza będzie bardziej zrównoważone. I to jest oczywiście bardzo słuszne, ale nie da się ukryć, że to skomplikowało przebieg igrzysk" – kontynuowała Coventry, która jako przykład podała konieczność wysłania przez stacje telewizyjne większej liczby ekip komentatorskich.
Jak dodała, na pewno MKOl wiele się nauczy na przykładzie Mediolanu i Cortiny.
"Po igrzyskach będziemy mogli przeanalizować te elementy, określić koszty i wyciągnąć wnioski na przyszłość" - wskazała.
Te mają skutkować już za cztery lata, gdyż igrzyska 2030 roku odbędą się w Alpach Francuskich, również na arenach rozciągających się od Jeziora Genewskiego po Morze Śródziemne, między Górną Sabaudią a Niceą.
Z kolei dyrektor MKOl ds. igrzysk Christophe Dubi zapewnił, że włoscy organizatorzy i olimpijska centrala będą właściwie przygotowani do przeprowadzenia imprezy, choć przed nimi jeszcze sporo pracy, głównie o charakterze wykończeniowym.
Igrzyska olimpijskie rozpoczną się 6 lutego i potrwają do 22 lutego.
