Oficjalnie jest na razie rezerwowym. W pierwszym meczu drużynowym przeciwko Czechom miał na sobie dres, ale nie pojawił się na lodzie. Dopiero pod koniec spotkania (ostatecznie minimalnie wygranego przez Amerykanów) został poproszony o radę podczas przerwy na żądanie. Dziś przeciwko Kanadzie także nie pojawił się na lodzie. Mimo to w pełni cieszy się z udziału w igrzyskach.
Ruohonen został wybrany w momencie, gdy drużynę młodego skipa Danny'ego Caspera w 2024 roku dotknął poważny problem. Kapitan zespołu zachorował na rzadką chorobę autoimmunologiczną. W obliczu zbliżających się kwalifikacji olimpijskich trzeba było szybko znaleźć kogoś, kto w razie potrzeby mógłby zastąpić zawodnika.
Wszystkie wymagania spełniał właśnie Ruohonen, od lat wybitny curler. Z radością przyjął wyzwanie, choć oficjalnie nie jest jeszcze olimpijczykiem.
"Jestem dla tych chłopaków jak ojciec. Robię im śniadania, rozmawiam z trenerami i tak dalej. Po prostu staram się im jak najbardziej pomóc" - opowiadał łysy, postawny mężczyzna w rozmowie z Wall Street Journal. Reszta drużyny chwali go za to, jak przed ważnymi meczami przygotowuje omlety, a po dużych zwycięstwach grilluje steki.
Z krótkoterminowej pomocy wynikła dłuższa współpraca. Jeśli w Mediolanie Casper znów poczuje się gorzej, Ruohonen wejdzie na lód.
Pamiętnik z dawnych lat
Przygodę z curlingiem zaczął już jako dziecko, do sportu wprowadził go ojciec. To były jeszcze czasy, gdy najwięksi amerykańscy zawodnicy grali z papierosem w ustach, a do zamiatania używano tradycyjnych wiklinowych mioteł.
Niedługo potem urodzony w Saint Paul zawodnik wybił się na czołówkę i nawet czasochłonne studia prawnicze oraz późniejsza kariera zawodowa nie odciągnęły go od ukochanego sportu. Obecny olimpijczyk aż sześć razy został uznany za najlepszego adwokata w Minnesocie.
Jego wypowiedzi pojawiły się nawet po niedawnych incydentach, gdy amerykańska służba imigracyjna (ICE) doprowadziła so śmierci kilku osób. "To, co dzieje się w naszym kraju, jest złe" - powiedział Ruohonen także na miejscu igrzysk.
Wracając jednak na lód – kariera Ruohonena w curlingu paradoksalnie rozwinęła się dopiero, gdy zbliżał się do czterdziestki. Po raz pierwszy triumfował w mistrzostwach USA w 2008 roku. Drugi raz udało mu się to dziesięć lat później, w wieku 46 lat. Jednak w kwalifikacjach olimpijskich zawsze przegrywał. Dopiero w tym roku los się do niego uśmiechnął.
Dlaczego koledzy z drużyny tak go cenią i dlaczego przyjęli go do zespołu? "Rich jest świetny, w curlingu jest dłużej niż ktokolwiek inny. Jest naprawdę bystry, zawsze chętnie uczymy się od niego nowych rzeczy" - opisał Casper. "Czasem sobie z niego żartujemy, ale wnosi do drużyny świetną atmosferę i nas jednoczy" - dodał.
Sam Ruohonen przyznaje, że różnica wieku jest widoczna. W końcu zaczynał przesuwać kamienie po lodzie, gdy żadnego z jego kolegów z drużyny nie było jeszcze na świecie. "Ciągle żartują z mojego wieku i nawyków, ale mnie to bawi. Jest z nimi dużo śmiechu, a ja dzięki temu czuję się znowu młody" - śmiał się weteran.
Szansa na występ istnieje
W olimpijskim turnieju drużynowym w curlingu bierze udział 10 krajów, grając systemem każdy z każdym, a potem następuje faza play off. Dlatego istnieje szansa, że Ruohonen pojawi się na lodzie jako zawodnik. Amerykańska drużyna rozegra co najmniej dziewięć spotkań, z których siedem jeszcze przed nami. Zwłaszcza jeśli wcześniej zapewni sobie awans do play off, z pewnością pozwoli rezerwowemu poczuć atmosferę olimpijskiego meczu.
Wtedy sens miałaby wiadomość, którą znany prawnik specjalizujący się w sprawach o uszczerbek na zdrowiu ustawił jako automatyczną odpowiedź w mailu: "Jestem poza kancelarią. Gram na igrzyskach olimpijskich".
Gdyby wystąpił, pobiłby dotychczasowy rekord wieku na zimowych igrzyskach, który należy do Brytyjczyka Jamesa Coatesa. W 1948 roku w Sankt Moritz startował w finale skeletonu mając 53 lata i 328 dni.
Najstarszym olimpijczykiem w historii jest szwedzki strzelec Oscar Swahn, który w 1920 roku wystąpił na letnich igrzyskach w wieku 72 lat i 279 dni. W tym roku w Mediolanie i Cortinie rekord należy na razie do snowboardzistki Claudii Riegler (52 lata i 216 dni), która w równoległym gigancie na desce odpadła w play off z Ester Ledecką.
