Djoković wrócił do Pekinu po 11 latach przerwy. Wcześniej wystąpił w China Open sześciokrotnie i za każdym razem zdobywał tytuł – w 2009, 2010, 2012, 2013, 2014 i 2015 roku. Do tegorocznego finału przystępował z bilansem 33 zwycięstw i ani jednej porażki w tej imprezie.
Droga obu tenisistów do decydującego spotkania była wyjątkowo nietypowa. De Minaur awansował po kreczu Huberta Hurkacza. Australijczyk prowadził 6:4, 3:2, gdy Polak z powodu problemów z przywodzicielem nie był w stanie kontynuować gry.
Jeszcze bardziej niecodziennie zakończył się półfinał Djokovicia. Serb prowadził z Daniiłem Miedwiediewem 7:5, 5:3, kiedy Rosjanin po zakończonej akcji uderzył piłkę, która trafiła w oko kibica siedzącego w pierwszym rzędzie. Miedwiediew został zdyskwalifikowany, a Djoković awansował do finału.
De Minaur postawił Djokoviciowi trudne warunki
Finał rozpoczął się od bardzo wyrównanej rywalizacji. De Minaur od pierwszych gemów pokazywał, że zamierza wykorzystać swoją szybkość i zmuszać Djokovicia do długich wymian. Australijczyk dobrze radził sobie przy własnym podaniu, a Serb również nie pozwalał rywalowi na przejęcie inicjatywy.
Djoković znalazł się w trudnej sytuacji, gdy De Minaur wypracował break pointa. 39-latek odpowiedział jednak znakomitym bekhendem i obronił podanie. Była to jedyna okazja dla Australijczyka na przełamanie w całym pierwszym secie. Serb miał dwie takie okazje, ale również żadnej nie wykorzystał.
Finalnie żaden z finalistów nie był w stanie odebrać przeciwnikowi serwisu i po dwunastu gemach o losach partii musiał zdecydować tie-break. Pierwszy set trwał aż 68 minut.
Djoković najlepszy w najważniejszym momencie
W tie-breaku Djoković wyraźnie podniósł poziom. Serb zdecydowanie lepiej radził sobie w najważniejszych punktach, podczas gdy De Minaur nie był już tak skuteczny jak wcześniej.
39-latek szybko zbudował przewagę i nie pozwolił Australijczykowi wrócić do walki. Tie-break zakończył się wynikiem 7-3, dzięki czemu Djoković po bardzo wymagającej partii prowadził w finale 7:6(3).
Pierwszy set pokazał jednak, ile kosztowała obu tenisistów walka o każdy punkt. Długie wymiany i ponad godzina intensywnej gry mocno obciążyły zawodników.
De Minaur nie dokończył finału. Djoković z kolejnym tytułem
Po zakończeniu pierwszej partii sytuacja na korcie zaczęła się zmieniać. De Minaur zaczął mieć problemy fizyczne i ostatecznie nie był w stanie kontynuować spotkania. Australijczyk skreczował, a zwycięzcą China Open został Djoković.
Tym samym drugi dzień z rzędu De Minaur uczestniczył w spotkaniu zakończonym przed czasem. W półfinale to Hurkacz musiał poddać mecz z Australijczykiem. W finale role się odwróciły i tym razem to De Minaur nie był w stanie dokończyć pojedynku.
Djoković wykorzystał tę sytuację i podtrzymał fenomenalną serię w Pekinie. Serb nadal pozostaje niepokonany w historii swoich występów w China Open. W siedmiu startach w stolicy Chin siedmiokrotnie sięgnął po końcowe zwycięstwo.

