Duplantis gotowy na powrót do Torunia, gdzie bił swój pierwszy rekord świata

Armand Duplantis świętuje zwycięstwo
Armand Duplantis świętuje zwycięstwoFREDRIK PERSSON / TT NEWS AGENCY / AFP

Król skoku o tyczce Armand 'Mondo' Duplantis zapowiada, że nie może się doczekać powrotu na arenę, gdzie ustanowił swój pierwszy rekord świata – i to zaledwie kilka dni po tym, jak podniósł poprzeczkę do imponujących 6,31 metra.

Duplantis pokonał ten nowy wysoko zawieszony rekord podczas mityngu w Uppsali w Szwecji w czwartek. To już piętnasty rekord świata, jaki ustanowił w konkurencji, którą zdominował od momentu pojawienia się na arenie międzynarodowej.

Wygrana w Uppsali była jego trzydziestym ósmym zwycięstwem z rzędu w zawodach, licząc od lata 2023 roku.

Podwójny mistrz olimpijski (2021, 2024) jest także trzykrotnym mistrzem świata na stadionie (2022, 2023, 2025).

Dodatkowo, trzykrotnie sięgał po tytuł halowego mistrza świata (2022, 2024, 2025) i przyjeżdża do Torunia na tegoroczne halowe mistrzostwa świata jako zdecydowany faworyt, doskonale znając tę arenę.

"Toruń to dla mnie wyjątkowe miejsce, bo właśnie tam pobiłem swój pierwszy rekord świata" – powiedział Duplantis w niedzielę, nawiązując do wyniku 6,17 m, który uzyskał w lutym 2020 roku, poprawiając o centymetr dotychczasowy rekord Renauda Lavillenie.

"Miałem szczęście pobić kilka kolejnych rekordów od tamtej pory, ale ten pierwszy to zawsze moment, który zmienia życie. W jednej chwili przestajesz być rekordzistą świata, a stajesz się nim – to było jedno z moich największych dziecięcych marzeń".

Centralnie położone polskie miasto, które będzie gospodarzem halowych mistrzostw świata w dniach 20-22 marca, było dla Duplantisa "bardzo wyjątkowym miejscem jako dla sportowca".

"Naprawdę nie mogę się tego doczekać, zwłaszcza po tym, co udało mi się osiągnąć właśnie w Uppsali".

Stalowa koncentracja

Od czasu pobicia rekordu świata w Toruniu sześć lat temu, Duplantis samodzielnie podnosił poprzeczkę, imponując niesamowitą regularnością – barierę 6,00 m pokonywał przez osiem kolejnych sezonów w 79 startach, począwszy od mistrzostw Europy w Berlinie w 2018 roku.

Jednak 26-latek, urodzony w Luizjanie jako syn Amerykanina i Szwedki, podkreśla, że nigdy nie traktuje niczego jako pewnik.

"W sporcie nie można mieć zbyt dużej pychy ani być zbyt pewnym siebie, a rywali nigdy nie wolno lekceważyć" – zaznaczył Duplantis, który jako swój hymn rekordowy wskazał utwór "Levels" Avicii.

Dodał też, że kluczowy jest szacunek do samej sztuki skoku o tyczce – konkurencji wymagającej nie tylko wyjątkowej szybkości, siły i zwinności, ale także ogromnych umiejętności technicznych.

"To zawsze wymaga absolutnej koncentracji. Nie ma tu miejsca na odpuszczanie" – podkreślił. "To naprawdę bardzo trudna dyscyplina, a na tym poziomie muszę zawsze prezentować maksimum swoich możliwości – takie mam podejście do każdego startu. Nigdy nie czuję, że coś jest mi dane z góry".

Duplantis dodał jednak, że "gdy robię to, co wiem, że potrafię, skupiam się i skaczę na swoim poziomie, wtedy za każdym razem, gdy wychodzę na rozbieg, czuję się najlepszy".

Zapytany, czy uważa, że może jeszcze poprawić rekord świata powyżej 6,40 m, Duplantis był powściągliwy.

"Pewnie myślę o tym znacznie rzadziej niż wy" – odpowiedział dziennikarzom. "Lubię tę pogoń, drogę, przekraczanie własnych granic i dążenie do tego, by być najlepszą wersją siebie, a także rywalizować na najwyższym poziomie za każdym razem, gdy pojawiam się na bieżni".

To oznacza próbę "ciągłego podnoszenia poprzeczki i przesuwania granic", ale Duplantis podkreślił, że "nigdy nie byłem typem, który skupia się na liczbach. Nie jestem zbyt analityczny. To naprawdę nie jest coś, na czym mi aż tak bardzo zależy".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen