Po dwóch porażkach FC Porto jest w trudnej sytuacji w Lidze Mistrzów i musi zacząć punktować. Przeciwko PSV Eindhoven na własnym boisku "Smoki" będą faworytem, ale Francesco Farioli przekonuje, że nie wolno lekceważyć mistrzów Holandii.
"Wiemy, że czeka nas droga pod górę, tym bardziej że jutro zmierzymy się z zespołem, który trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Holandii. Darzymy ich ogromnym szacunkiem za to, co robią, ale musimy mieć odpowiednią pewność siebie, aby w obecności naszych kibiców osiągnąć dobry wynik" - powiedział Farioli.
Mecz Porto - PSV we wtorek o 21:00, śledź go z Flashscore!
Pięć bramek straconych w dwóch kolejkach rozgrywek to nie koniec kłopotów Porto. Największym jest ofensywa, której brakuje skuteczności. Czy to wymusi zmiany w formacji ataku?
"Nie wiem... Jeśli chodzi o to, że stwarzamy mało okazji... W meczu z Betisem mieliśmy kilka świetnych szans, ale nie byliśmy wystarczająco skuteczni przy wykończeniu. Mam nadzieję, że będziemy w stanie stworzyć ich równie dużo. Santi (Giménez) wszedł na pozycję, na której zwykle nie gra, ale miał ogromny wpływ na mecz. Być może to właśnie po jego zagraniu mieliśmy jedną z najlepszych okazji, którą bramkarz zdołał zatrzymać. Jutro będziemy potrzebować każdego" - mobilizował swoich piłkarzy Włoch.
Farioli ma na koncie dwa zwycięstwa z drużyną Petera Bosza z czasów, gdy prowadził Ajax Amsterdam w Eredivisie. Ciągnięty za język podczas konferencji prasowej ostrzega jednak, że to nie oznacza ‘patentu’ na rywala.
"Przeszłość to przeszłość. Inne kluby, inni zawodnicy... To, co się wydarzyło, już się wydarzyło. Nie daje nam to żadnego kredytu ani przewagi przed jutrzejszym meczem. To będzie inne spotkanie i właśnie do niego się przygotowujemy. Wiemy, kim jesteśmy, i wiemy, czego spodziewać się po ich zawodnikach. Nie możemy świętować czegoś, co wydarzyło się dawno temu" - tonował nastroje.

Włoski szkoleniowiec cieszy się za to, że będzie mógł liczyć na wracającego Jana Bednarka. Polski defensor w dwóch pierwszych kolejkach został wykluczony przez czerwoną kartkę zarobioną jeszcze w minionym sezonie.
"To prawda, że w ostatnich meczach traciliśmy nieco więcej bramek, niż jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli mówimy o zerze w tabeli punktowej, bardzo chcielibyśmy mieć również zero po stronie straconych goli, ale do tej pory nie byliśmy w stanie tego osiągnąć. Powrót Jana Bednarka jest ważny dla funkcjonowania zespołu, ale w obu meczach jego zastępcy spisali się dobrze. Pomogli nam rozegrać dwa wyrównane spotkania przeciwko bardzo silnym rywalom. Jan wrócił i oczywiście bardzo nas to cieszy".
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

