Czy mogło być inaczej? Miesiąc po niezapomnianym triumfie olimpijskim Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron przystępowali do mistrzostw świata w łyżwiarstwie figurowym jako główni faworyci. Skoro zdominowali taniec rytmiczny, trudno było uwierzyć, że tytuł może im się wymknąć tego wieczoru. Dzięki temu Francja uniknęła wyjazdu z pustymi rękami po wcześniejszym niepowodzeniu Adama Siao Him Fa, którego upadek pozbawił indywidualnego medalu.
Pod nieobecność Madison Chock i Evana Batesa, czyli obrońców tytułu i największych rywali Trójkolorowych, głównym zagrożeniem byli Piper Gilles i Paul Poirier, dwukrotni wicemistrzowie świata. Mimo bardzo dobrego występu zajęli jednak tylko trzecie miejsce, ustępując niespodziewanie hiszpańskiej parze Olivia Smart i Tim Dieck.
Kiedy Trójkolorowi pojawili się na lodzie, publiczność zamilkła, by w pełni docenić niemal perfekcyjny występ tej pary. Francuzi zaprezentowali się w sposób wręcz mistrzowski, z niesamowitą precyzją, co zachwyciło fanów. Wynik był tego potwierdzeniem: 138,07, zaledwie 0,34 punktu mniej od rekordu świata w tańcu dowolnym.
Ostatecznie uzyskali 230,81 punktu, czyli prawie 20 punktów przewagi nad rywalami. Laurence Fournier Beaudry i Guillaume Cizeron byli poza zasięgiem konkurencji i są teraz zarówno mistrzami olimpijskimi, jak i mistrzami świata w tańcu na lodzie. Po prostu najlepsi na świecie.
