Był wieczór ostatniej niedzieli 2025 roku. New England Patriots wrócili właśnie do domu z Nowego Jorku po rozgromieniu rywala z dywizji, Jets, wygrywając aż 42:10. Mimo to nie było żadnej fety. Wszyscy wpatrywali się w telefony.
Tytuł mistrza AFC East wciąż nie był rozstrzygnięty. Philadelphia walczyła z Buffalo, a porażka Bills dawała Patriots tytuł w dywizji.
W miarę jak Patriots czekali, napięcie rosło. W końcówce czwartej kwarty Eagles prowadzili 13:6, ale Buffalo ruszyło do ostatniego ataku – przyłożenie! 13:12. Na pięć sekund przed końcem Bills ustawili się do dwupunktowej konwersji.
Josh Allen cofnął się i posłał piłkę w pole punktowe – niecelnie! Patriots eksplodowali z radości i podekscytowania. Przez kilka minut były tylko uściski, przybijanie piątek i okrzyki. Drużyna właśnie zapewniła sobie mistrzostwo dywizji.
Ten moment podkreślił niesamowity przełom w historycznej przemianie New England. Jeszcze sezon wcześniej Patriots wygrali zaledwie cztery mecze. Rok wcześniej? Kolejne 4–13. Bez tytułów dywizji, bez sukcesów w play-offach. Klub, który przez lata był synonimem dominacji, popadł w niebyt.
Przez ponad 20 lat Patriots byli niemal nietykalną potęgą, która siała postrach w lidze. Rywale rzadko znajdowali sposób na Billa Belichicka i Toma Brady’ego. Ten duet i reszta zespołu funkcjonowali jak doskonale naoliwiona maszyna. Sześć triumfów w Super Bowl i dziewięć występów w finale. Dynastia jak żadna inna. Ale nic nie trwa wiecznie.
Po rozczarowującym sezonie 2019 Brady odszedł i podpisał kontrakt z Buccaneers. Zaczęły się kłopoty. Patriots nie awansowali do play-offów w kolejnym roku, potem odpadli w Divisional Round, a w 2022 znów nie zagrali w fazie posezonowej.
Katastrofalny sezon 2023 i bilans 4-13 zakończyły długą erę Belichicka w Patriots – obie strony rozstały się za porozumieniem.
To był oficjalny koniec największej dynastii w historii NFL. Czasy, gdy New England dominował nad rywalami, odeszły w zapomnienie, a zmiany były niezbędne. Patriots potrzebowali nowego impulsu. Skład był w rozsypce, atmosfera w klubie fatalna, frustracja sięgała zenitu. New England musiał się odbudować, by znów liczyć się w walce o najwyższe cele.
Klub najpierw postawił na wewnętrzne rozwiązanie, awansując trenera linebackerów Jeroda Mayo na stanowisko głównego szkoleniowca. Mayo to były zawodnik Patriots – spędził w NFL osiem lat i zdobył Super Bowl w 2008 roku. Miał przywrócić mentalność zwycięzców i fizyczną twardość. Problem? Mayo nie miał żadnego doświadczenia jako head coach, co szybko wyszło na jaw.
Pod wodzą byłego gracza Patriots zespół zaczął sezon od bilansu 1-6. W pewnym momencie przegrał siedem kolejnych domowych spotkań – najdłuższą taką serię od 1993 roku.
Nadzieje na odbudowę szybko prysły. Klub sięgnął dna. Skład Patriots był jeszcze słabszy niż rok wcześniej. Zespół zawodził, a media nie zostawiały na nim suchej nitki.
New England grał tak słabo, że kibice przestali przychodzić na stadion Gillette – trybuny świeciły pustkami. Pierwsza próba nowej ery okazała się katastrofą. Mayo został zwolniony.
Wszystko, co musisz wiedzieć o Super Bowl LX
Po dwóch sezonach z najgorszym bilansem w historii klubu New England spróbował jeszcze raz. Na przeciętność nie było miejsca w Foxborough. 12 stycznia 2025 roku ogłoszono zatrudnienie Mike’a Vrabela jako nowego trenera głównego.
Vrabel nie tracił czasu. Jego przekaz był prosty: jedna agresywna przerwa między sezonami może zmienić wszystko.
Miał już fundamenty: młodego rozgrywającego Drake’a Maye, znakomitego cornerbacka Christiana Gonzaleza i kilku innych kluczowych zawodników. Co ważniejsze, Patriots wchodzili w okno transferowe z ponad 120 milionami dolarów wolnych środków – prawie 30 milionów więcej niż jakakolwiek inna drużyna. I byli gotowi wydawać.
"Wygraliśmy 4 z 17 meczów. Musimy mieć efekty" – mówił wiceprezes ds. personalnych Eliot Wolf. "Musimy dalej wzmacniać skład".
Podpisali czteroletni kontrakt z defensywnym liniowym Miltonem Williamsem, dołożyli defensywnego tackle’a Khyirisa Tongę i sprowadzili linebackerów Harolda Landry’ego oraz K’Lavona Chaissona. Tonga i Chaisson przyszli na skromnych kontraktach, ale szybko stali się ważnymi postaciami.
W ofensywie Patriots pozyskali gwiazdę na pozycji skrzydłowego Stefona Diggsa, doświadczonego tackle’a Morgana Mosesa i centra Garretta Bradbury’ego – wszyscy od razu wskoczyli do pierwszego składu.
Klub sprowadził łącznie 19 wolnych agentów i wydał na nich 364,4 miliona dolarów. To była ogromna inwestycja, ale niezbędna, jeśli Patriots chcieli znów walczyć o tytuł.
"Jesteśmy bardzo podekscytowani niektórymi nazwiskami, które do nas dołączyły. Wiemy jednak, że przed nami jeszcze dużo pracy" – podkreślał Wolf.
Patriots wzmocnili głębię składu także przez draft, który okazał się rewelacyjny. Wybrali 11 zawodników, wszyscy zagrali w sezonie i nadal są w aktywnym składzie.
Will Campbell, lewy tackle z LSU, od początku sezonu robi ogromną różnicę i jest podstawowym graczem. "Will to fundament naszej drużyny – młody, 21-letni chłopak, który jest dojrzalszy niż wskazuje wiek" – mówił Vrabel. "Jest liderem, odporny na urazy, fizyczny, niezawodny i odpowiedzialny. To był dla nas bardzo łatwy wybór".
Nie chodziło jednak tylko o talent. New England sprowadził zawodników pasujących do systemu i mentalności Vrabela. Obrona stała się agresywna, fizyczna i twarda; atak – odważny, opanowany i precyzyjny.
Gdy Vrabel obejmował zespół, jasno dał do zrozumienia, że bezwarunkowo ufa Drake’owi Maye. Zobaczył w nim coś, czego sam Maye pewnie jeszcze nie dostrzegał. Vrabel pracował z nim, upraszczał zagrywki, zaczynał mecze od łatwych podań, by budować jego pewność siebie. Dał mu pełną swobodę.
U Vrabela nie było miejsca na strach. Nie było zachowawczej gry. Był odważny, agresywny. Budował zespół wokół atutów Maye i ufał swoim ludziom, że podejmą dobre decyzje.
Zaufanie Vrabela i jego znakomity playbook od razu przyniosły efekty. Patriots zakończyli sezon zasadniczy z trzecią najlepszą ofensywą w NFL, ustępując tylko Rams pod względem zdobywanych punktów na mecz. Prowadzili w lidze pod względem jardów biegowych.
Maye świetnie radził sobie pod presją, prezentując dojrzałość i efektowne zagrania przez cały sezon. Został finalistą MVP, przegrywając minimalnie z rozgrywającym Rams Matthewem Staffordem w jednym z najrówniejszych wyścigów w historii ligi.
Oczywiście, obrona także zanotowała ogromny postęp. Była twarda, fizyczna, nieustępliwa. Patriots byli jedną z dziewięciu drużyn, które średnio pozwalały rywalom na mniej niż 20 punktów na mecz.
I tak oto Patriots wrócili do gry o tytuł AFC East. Po starcie sezonu 1–2 wygrali dziesięć kolejnych spotkań, zanim Buffalo przerwało tę serię w 15. kolejce. Była to dopiero trzecia – i ostatnia – porażka w sezonie.
Droga Patriots i Seahawks do wielkiego finału
Jako rozstawiony z numerem 2, Patriots bez problemu pokonali Chargers w Wild Card Round, wyeliminowali Houston w Divisional Round, a następnie zmierzyli się z najwyżej rozstawionym Denver Broncos w finale konferencji AFC. W śnieżycy przetrwali Denver i wywalczyli awans do Super Bowl.
Teraz zmierzą się z Seattle Seahawks w starciu, które zapowiada się na niezwykle wyrównane.
"Myślę, że w tym roku będziemy znacznie bardziej konkurencyjni" – mówił Wolf przed startem sezonu. "Nie chcę nakładać na nas presji oczekiwań, ale uważam, że zrobiliśmy wiele rzeczy podczas tej przerwy, które będą procentować w przyszłości".
To było ogromne niedopowiedzenie. Vrabel dokonał niesamowitej przemiany już w swoim pierwszym sezonie. Zasłużenie został wybrany Trenerem Roku.
Przed sezonem 2025 Patriots nie mieli prawa marzyć o Super Bowl. Tymczasem zostali pierwszą drużyną w historii ligi, która awansowała do finału po sezonie z 13 porażkami. Odrodzenie pod wodzą Vrabela pokazało, że odpowiednie połączenie systemu, zawodników i zaufania może zmienić wszystko. Dodał drużynie odwagi, śmiałości i wiary. New England grał szybko, efektownie, bez presji – i to się opłaciło.
Teraz zespół stanie przed szansą podniesienia trofeum Lombardiego. Byłoby to ukoronowanie najszybszej i największej przemiany w historii NFL. Od dna aż na sam szczyt.
Jednak Patriots zapiszą się w historii bez względu na wynik. Jeśli wygrają, będą mieli najwięcej triumfów w Super Bowl jako klub – obecnie mają po sześć razem ze Steelers. Jeśli przegrają, zostaną drużyną z największą liczbą porażek w Super Bowl. Tak czy inaczej, ten sezon przejdzie do historii.
