"To fantastyczny chłopak, z którym świetnie się dogaduje. Zasługuje na ogromne uznanie za to, że mimo wszystko nadal żyje, walczy i potrafi się uśmiechać" – powiedział Mourinho na sobotniej konferencji prasowej.
"Gdybym był na jego miejscu, prawdopodobnie już by mnie tu nie było. Latem wymusiłbym odejście do innej ligi, innego kraju, gdzieś, gdzie rywale i kibice szanowaliby mnie na stadionach" – kontynuował doświadczony trener.
Vinicius mierzy się z rasistowskimi obelgami praktycznie od czasu przybycia do Madrytu w 2018 roku. Mimo to zdecydował się pozostać w klubie i latem podpisał nowy kontrakt obowiązujący do 2032 roku. Zdaniem Mourinho stoi za tym przede wszystkim jego silna więź z Realem.
"Kocha Real Madryt, klub i miasto. Wierzy, że wszystko może się zmienić na lepsze. Dlatego przedłużył umowę i nadal się uśmiecha. Oczywiście to wszystko może mieć na niego negatywny wpływ, bo jest tylko człowiekiem. Nikt jednak nie odbierze mu radości z życia, futbolu i możliwości przebywania z kolegami z drużyny" – podkreślił portugalski strateg.
Reprezentant Brazylii w ostatnim czasie znalazł się w centrum uwagi także za sprawą czerwonej kartki w ligowym meczu z Villarrealem, gdy pociągnął rywala za włosy. Za ten incydent został zawieszony na cztery mecze, przez co straci między innymi El Clasico z Barceloną, które odbędzie się 25 października.
Mourinho przyznał przy tym, że spodziewał się jeszcze surowszej kary. "Cieszę się, że skończyło się na czterech meczach. Myślałem, że niektórzy członkowie komisji dyscyplinarnej dołożą mu jeszcze jedno albo dwa spotkania" – zauważył.
Otrzymuj wszystkie wiadomości o ulubionych drużynach i piłkarzach
Transfery, newsy, wywiady: Włącz powiadomienia dla artykułów o Twoich ulubionych zawodnikach i drużynach.

Real w ostatnich tygodniach wdaje się ponadto w spory z władzami hiszpańskiego futbolu. W piątek klub wezwał do dymisji prezesa LaLiga Javiera Tebasa, który porównał sposób, w jaki Madryt krytykuje sędziów, do propagandowych metod nazistowskiego ministra Josepha Goebbelsa. Tebas następnie doprecyzował, że miał na myśli wyłącznie metody propagandowe, a nie nazistowską ideologię.
"Są granice, których nie wolno przekraczać. Coś takiego można usprawiedliwić chyba tylko problemami zdrowotnymi. W innym wypadku nie ma na to usprawiedliwienia" – zareagował Mourinho, który odmówił dalszego angażowania się w spór.
W niedzielę Real czeka ligowy mecz na stadionie Sevilli. W tabeli zajmuje czwarte miejsce i traci sześć punktów do lidera.
