Zdaniem Grzelaka Cracovii dobrze zaczęła mecz, ale gol dla rywala po rzucie z autu sprawił, że jego piłkarze nieco stracili wiarę w siebie i do przerwy nie zdołali znaleźć odpowiedzi.
"To normalne, po takiej serii (czterech - red.) porażek, jaką mieliśmy. To są ludzie. Bardzo dobrze zareagowaliśmy jednak w przerwie w szatni. Zawodnicy rozmawiali ze sobą, mówili, czego od siebie oczekują. Wróciliśmy jako silniejszy zespół i odwróciliśmy losy spotkania. Nie pierwszy raz, bo wcześniej udało się to zrobić z Rakowem Częstochowa i Wieczystą Kraków" — przypomniał szkoleniowiec.
"Wciąż mamy wiele rzeczy do poprawy, ale jak się wygrywa tak ważny mecz, to można się pocieszyć choćby 24 godziny" — nie miał wątpliwości.
Szkoleniowiec "Pasów" chwalił też swojego kapitana Otara Kakabadze za zachowanie w przerwie i mowę motywacyjną, która pomogła drużynie.
Prowadzący Zagłębie Leszek Ojrzyński pogratulował Cracovii zwycięstwa. "Prowadziliśmy 1:0 i tlen drużynie gospodarzy dali sędziowie. Jakbyśmy takie karne gwizdali, to byłoby ich po kilka w każdym meczu. Ręka była w obrysie ciała. Zrobiło się 1:1, a potem było gorąco. Drugi rzut karny był już prawidłowy, nasz zawodnik nie schował ręki i w nią dostał. Potem wszyscy ruszyliśmy do przodu i dostaliśmy gonga" — przyznał trener lubińskiego zespołu.
