Trafienie było nietypowe. W 2. minucie po strzale polskiego napastnika krążek odbił się od bandy za bramką, wrócił nad poprzeczką, trafił w plecy golkipera rywali Andrieja Szutowa i wtoczył za linię bramkową.
"Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek strzelił gola w takich okolicznościach. Było z nami szczęście na początku spotkania, szkoda, że zabrakło go w końcówce. Zadecydowały te nieszczęsne dwie minuty w trzeciej tercji (przy stanie 1:1 Kazachowie zdobyli wtedy dwie bramki). Szkoda, tak po ludzku – szkoda. Dziś wszyscy zostawiliśmy całych siebie na lodzie" – dodał zawodnik.
Podkreślił, że biało-czerwoni świetnie grali w defensywie.
"Blokowaliśmy strzały, byliśmy blisko siebie, walczyliśmy. Pokazaliśmy mnóstwo charakteru na tafli, tym bardziej szkoda, że nie utrzymaliśmy wyniku" – zaznaczył.
Polakom – po wygranej z Ukrainą 3:2 i porażce z Francją 2:3 po karnych – zostały do rozegrania podczas mistrzostw w Sosnowcu spotkania z Litwą i Japonią.
"Oczywiście, że wierzę w awans. Zagraliśmy bardzo fajne mecze z Francją i Kazachstanem (dwaj spadkowicze). Czujemy niedosyt, mam nadzieję, że kolejne dwa spotkania wygramy i to da nam awans do Elity. Wszystkie drużyny mają jeszcze dwa mecze przed sobą, różnie może się to potoczyć. Nie wszystko zależy już od nas" – podsumował napastnik.
Jego kolega z zespołu Christian Mroczkowski przyznał, że zdawał sobie sprawę z trudności w starciu z Kazachami.
"Grają bardzo szybko krążkiem i szybko podejmują decyzje. Musieliśmy być bardzo skoncentrowani i przez większość spotkania graliśmy dobrze. Szybko zdobyta bramka nam pomogła, potem dobrze broniliśmy, graliśmy prosty hokej. Z takim rywalem tak trzeba grać i szukać szansy w kontrze. Wszystko było w porządku, tylko szkoda tej trzeciej tercji. W kolejnych dwóch meczach musimy zagrać bardziej ofensywnie" – stwierdził zawodnik, który po raz pierwszy zagrał w reprezentacji podczas mistrzostw świata.
