Ponad 14 tysięcy widzów w PPG Paints Arena na gola czekało do... 55. minuty. Wtedy - w niegroźnej wydawałoby się sytuacji, po obronie wcześniejszego strzału - łotewski bramkarz gospodarzy Arturs Silovs wypuścił krążek przed siebie, a nadjeżdżający szwajcarski obrońca Lightning Janis Moser z bliska wepchnął go do siatki.
Trzy i pół minuty później rosyjski weteran Jewgienij Małkin wyrównał na 1:1. Dogrywka nie przyniosło rozstrzygnięcia, a w serii rzutów karnych decydującego o sukcesie gości gola uzyskał Nikita Kuczerow. To był pierwszy występ Rosjanina bez punktu, po serii 10, w których albo zdobył bramkę, albo zaliczył asystę.
"Z pierwszych siedmiu meczów w sezonie wygraliśmy jeden, więc to pokazuje, jak długą drogę przeszliśmy. Ale w każdym momencie mogłem liczyć na maksymalne zaangażowanie całej ekipy. To świetna grupa, z fenomenalnymi liderami. Myślę, że spełniamy wiele kryteriów kompletnego zespołu. Do tego świetnie się razem bawimy. A wyniki są najlepszą nagrodą za to, co i jak robimy" - skomentował trener drużyny z Florydy Jon Cooper.
Długa passa zwycięstw pozwoliła Lightning, którzy mają 61 punktów, awansować pozycję lidera zarówno Dywizji Atlantyckiej, jak i całej Konferencji Wschodniej. Po 60 zgromadzili hokeiści Carolina Hurricanes i Detroit Red Wings.
Na Zachodzie i w całej lidze prowadzi drużyna Colorado Avalanche z dorobkiem 74 pkt.
