W pierwszej odsłonie tego meczu, to gospodarze otworzyli wynik tego spotkania. W 5. minucie gry, Światosław Tymczenko pokonał Jana Kusaka.
Na kolejnego gola, kibice zgromadzeni na Arenie Sanok czekali aż do 28. minuty, a na listę strzelców wpisał się Otto Nieminen. Fiński napastnik dał swojej drużynie wyrównanie. 29 sekund później, Unici wyszli na prowadzenie za sprawą Jakuba Lewandowskiego.
Oświęcimianie poszli za ciosem i w 33. minucie Matthew Wilkins zdobył gola 3:1.
Gospodarze nie składali broni. Evhennii Ratushnyi wystrzelił z całej siły, nie dając szans Kusakowi i zmniejszył tym samym dystans bramkowy do rywala. Podopieczni Markusa Juurikkali ponownie jednak błysnęli skutecznością. W 47. minucie gry, Sameli Ventela wymanewrował Eriksa Vitolsa i jak się potem okazało, zdobył gola na wagę trzech punktów.
Sanoczanie próbowali jeszcze wrócić do meczu. Evhenii Ratushnyi w 52. minucie minął obrońców i zaskoczył bramkarza gości. Na nieco ponad pięć minut przed zakończeniem meczu, błąd w obronie popełnił Roman Dyukov, a skrzętnie wykorzystał to Viktor Zakharov. Gospodarze wzięli czas i wycofali bramkarza, jednak wynik 5:4 dla Unii, nie zmienił się do końcowej syreny.
