Mistrzowie Polski wystąpili w Trondheim w zaledwie 14-osobowym składzie. Nadal niezdolni do gry są Milorad Bakić, Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko oraz Michał Olejniczak. W inauguracyjnej kolejce Industria wygrała we własnej hali ze szwajcarskim HC Kriens-Lezern 30:29, a norweska ekipa przegrała na wyjeździe z niemieckim SC Magdeburg aż 15 bramkami 22:37.
Początek meczu to udane interwencje obu bramkarzy. Najpierw Nicolai Neupart zatrzymał rozgrywającego gości Juliena Bosa, a później Dejan Milosavljev obronił rzut karny wykonywany przez Simona Jeppssona. Jeszcze w 8. minucie po trafieniu Sondre Solheima był remis (4:4), ale od tej pory inicjatywę przejęła polska drużyna. Podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zdobyli cztery bramki z rzędu i 3 minuty później po rzucie z drugiej linii Białorusina Kiryła Rabczyńskiego prowadzili 8:4.
Trener gospodarzy zmienił bramkarza, na parkiecie pojawił się Oskar Knudsen, ale nie przyniosło to efektów. Kapitalną partię w szeregach Kielczan rozgrywał Aleks Vlah, na którego gospodarze nie mogli znaleźć sposobu. Dzielnie Słoweńcowi sekundowali Benoit Kounkoud, Rabczyński i Milosavljev. W 19. minucie do bramki Kolstad trafił Monar i Industria wygrywała już 14:7. Kiedy jednak goście przez ponad minutę grali w podwójnym osłabieniu, Norwegowie zdobyli trzy bramki z rzędu i zbliżyli się na cztery trafienia (10:14; Adrian Aalberg – 22.min).
Kiedy jednak mistrzowie Polski grali w pełnym składzie, wszystko wróciło do normy. Nadal nie do zatrzymania by Vlah, który do przerwy zdobył 7 bramek przy 100 proc. skuteczności. Po 30 minutach Kielczanie prowadzili 20:14.
Jeśli fani norweskiej ekipy mieli jeszcze nadzieję, że ich pupile będą w stanie odwrócić losy rywalizacji, to drużyna ze stolicy regionu świętokrzyskiego szybko wybiła im to z głowy. Bezradni gospodarze patrzyli, jak mistrzowie Polski zdobywają kolejne bramki. W 36. minucie Kounkoud urządził sobie slalom między obrońcami Kolstad i pewnie trafił do siatki gospodarzy. Industria prowadziła wówczas już 25:14.
Dopiero w tym momencie Milosavljeva po raz pierwszy w drugiej odsłonie pojedynku pokonał Emre Berge. Syn trenera mistrzów Norwegii był w tym okresie gry najjaśniejszą postacią zespołu, w ciągu niespełna 10 minut zdobył cztery bramki. Co prawda ekipa z Trondheim wykorzystując rozluźnienie w szeregach gości, zmniejszyła trochę straty (39.min; 17:26 – Berge), ale polski zespół szybko wrzucił wyższy bieg.
W 49. minucie po bramce Arcioma Karaleka, Industria wygrywała już 35:22. Kiedy losy spotkania były rozstrzygnięte, Krzysztof Lijewski wymienił praktycznie całą pierwszą siódemkę. Gospodarze „przypudrowali” trochę wynik, ale w starciu z dobrze dysponowanym rywalem byli bez szans. Najskuteczniejszymi zawodnikami kieleckiej ekipy byli Vlah i Kounkoud, którzy zdobyli razem 16 bramek. Dla Kolstad 6 trafień zaliczył Berge.
Wynik meczu:
Kolstad Handball – Industria Kielce 29:36 (14:20).
Kolstad Handball: Nicolai Neupart, Oskar Knudsen – Emre Berge 7, Simon Jeppsson 6, Adrian Aalberg 3, Vemund Ask 3, Sondre Solheim 3, Mikkel Vestli 2, Erlend Johnsen 2, Magnus Stoelefjell 2, Goran Johannessen 1, Vetle Eck Aga, Adam Blanche, Magnus Gullerud, Erik Jakobsen, Vetle Mellemstrand.
Industria Kielce: Dejan Milosavljev, Adam Morawski – Aleks Vlah 9, Benoit Kounkoud 7, Kirył Rabczyński 4, Piotr Jarosiewicz 4, Arciom Karalek 4, Theo Monar 3, Julien Bos 2, Faruk Yusuf 1, Dylan Nahi 1, Luka Klarica 1, Piotr Jędraszczyk, Marcel Latosiński.
Karne minuty: Kolstad – 4, Industria – 8.
Sędziowali: Edmunds Bogdanovs i Ivars Cernavskis (Łotwa).
