Holender wyraźnie nie radził sobie na tym stanowisku już długo przed tym, jak Sir Jim Ratcliffe zdecydował się go zwolnić, a że Amorim przychodził po rewelacyjnym sezonie ze Sportingiem, oczekiwano wyłącznie sukcesów.
Amorim nie chciał ustąpić w Manchesterze United ze swojego ustawienia
Niestety dla Portugalczyka i zarządu klubu, bardzo szybko zaczęły się problemy.
Konferencje prasowe stały się wręcz bolesne do oglądania, a treningi przypominały pole bitwy, bo Amorim próbował narzucić swoją władzę piłkarzom, którzy nie potrafili zrozumieć jego preferowanego systemu i ustawienia ani zrealizować jego wizji w taki sposób, jakiego oczekiwał.
Niektórzy mogą uznać, że upór Amorima, by nie przyjmować żadnych innych rozwiązań taktycznych i konsekwentnie dążyć do wyznaczonych celów, był godny podziwu.
W końcu jeśli trener nie może mieć pełnej swobody w kształtowaniu drużyny według własnego uznania, to czy w ogóle można mówić, że naprawdę nią kieruje?
Najgorszy trener w historii Czerwonych Diabłów
Ostatecznie jego metody rzadko przynosiły poziom gry czy wyniki, które można by uznać za satysfakcjonujące, a gdy został zwolniony, miał na koncie niechlubny rekord najgorszego procentu zwycięstw w historii menedżerów Manchesteru United: 36,2% ogółem i 31,9% w Premier League.
To miażdżąca ocena jego filozofii, która jednak nie powstrzymała AC Milan przed zatrudnieniem go w miejsce Maxa Allegriego, po tym jak Rossoneri przegrali z Cagliari na San Siro w ostatniej kolejce sezonu Serie A 2025/26 i stracili szansę na awans do Ligi Mistrzów.
Po oficjalnym objęciu stanowiska na początku czerwca można śmiało powiedzieć, że Amorim nie zaliczył najlepszego startu swojej kariery we Włoszech.
Tuż przed sparingiem przedsezonowym, ironicznie właśnie z Manchesterem United, który pod wodzą Michaela Carricka radzi sobie obecnie bardzo dobrze, Portugalczyk zanotował remisy z Celtikiem i Interem oraz porażkę 0:3 z Chelsea.
Historia powtarza się już w Milanie?
Wiadomo, że po tych trzech rozczarowujących wynikach Amorim spotkał się z zarządem i jeszcze mocniej podkreślił, że zamierza grać piątką obrońców, co sprawdzało się w lidze portugalskiej, ale niekoniecznie w angielskiej ekstraklasie.
Czyżby historia miała się powtórzyć?
Podobnie jak wcześniej pozbył się takich zawodników jak Alejandro Garnacho czy Marcus Rashford w United, Amorim już teraz przeprowadza czystki w Mediolanie i poinformował siedmiu piłkarzy, że nie są mu potrzebni i powinni poszukać nowego klubu.
Wśród tych, którzy zostali skreśleni, znaleźli się Fikayo Tomori, Christopher Nkunku, Youssouf Fofana, David Odogu, Pervis Estupinan, Santiago Gimenez oraz Philip Terracciano, więc Amorim naprawdę ryzykuje swoją pozycję.
Tym razem jednak nie będzie powtórki z United, bo władze Milanu raczej nie pozwolą, by sytuacja wymknęła się spod kontroli na tak długo.
Stawka to reputacja Amorima
Trener postawił wszystko na jedną kartę, licząc, że wyciągnie maksimum z zawodników, którzy zostali, przy ewentualnych jednym lub dwóch wzmocnieniach; jeśli mimo to nie uda mu się poukładać zespołu, jego przyszłość na najwyższym poziomie trenerskim stanie pod znakiem zapytania.
Choć w niektórych odejściach jest pewna logika – na przykład Gimenez zdobył tylko jedną bramkę w Serie A w sezonie 2025/26 – to jednak ogromne ryzyko ze strony szkoleniowca, który nie ma już marginesu błędu, podejmując tak odważne decyzje.
Nie wygląda jednak na to, by czuł się przytłoczony czekającym go wyzwaniem.
"To bardzo duże wyzwanie, które podjąłem, nawet jeśli po poprzednim mówiłem sobie, że następnym razem wybiorę coś mniejszego" - powiedział ostatnio dziennikarzom. "Może to jeszcze większe wyzwanie niż poprzednie, ale jestem w Milanie, żeby wygrywać, a jeśli jesteś trenerem Milanu, musisz mieć taką mentalność. Nie jestem naiwny, wiem, że czeka mnie dużo pracy, ale jeśli jesteś trenerem Milanu, musisz grać o zwycięstwo".
Przyszłość Rafaela Leao również wciąż nie jest jasna, więc w klubie mogą nastąpić kolejne przetasowania.
Jeśli Amorim wyjdzie z tego obronną ręką, jego przygoda we Włoszech może wreszcie sprawić, że koszmar z Manchesteru odejdzie w zapomnienie – i to najwyższy czas, przynajmniej w jego odczuciu.
