"Zagraliśmy dobrze w obronie, ale w ataku czeka nas długa droga" – powiedział szkoleniowiec.
To było siódme z rzędu zwycięstwo warszawskiej drużyny nad Anwilem i 14 w ostatnich 15 pojedynkach. Spotkanie dostarczyło wielu emocji i choć Legia prowadziła już różnicą ponad 10 pkt, to Anwil walczył do końca i przegrał minimalnie. Poprzednie dwa spotkania Włocławianie zakończyli jednopunktowymi zwycięstwami nad Górnikiem Wałbrzych i Czarnymi Słupsk.
Anwil prowadził na początku 4:0, a gospodarze mieli wiele problemów w ataku. Jednak z minuty na minutę ich gra nabierała większej płynności. Liderem był Arguster Daniels po rzutach którego Warszawiacy prowadzili 16:6, 37:28 i do przerwy 46:37.
W trzeciej odsłonie Legia wygrywała już 55:43, ale to Włocławianie wykazywali więcej energii i chęci do walki. Wspierani przez nieliczną, ale głośną, grupę kibiców koszykarze Anwilu na początku czwartej kwarty, choć grali bez swojego lidera Emmanuela Lecomtea, odrobili większość strat. W 33. minucie przegrywali tylko 56:58. Od tego momentu trwała walka kosz za kosz i obydwie drużyny miały szanse na zwycięstwo. Na 7,4 s przed końcem Legia prowadziła tylko 73:72, a łotewski rozgrywający gospodarzy Kristers Zoriks nie wykorzystał żadnego z rzutów wolnych. Anwilowi pozostało sześć sekund na zmianę wyniku, ale podanie przez całe boisko przechwycił węgierski środkowy Legii Gyorgy Goloman.
"Gratulacje dla Legii. Walczyliśmy do końca, a ci zawodnicy, którzy byli zdolni do gry dali z siebie wszystko. 21 zbiórek Legii na atakującej tablicy naprawdę nas zabolało i to było kluczowe. Potrzebujemy grać z większą fizycznością, zbyt dużo tzw. bezpańskich piłek trafiało do Legii" – powiedział szkoleniowiec Anwilu Vedran Bosmić, który chwalił zespołową grę swojej drużyny.
Szkoleniowiec Legii Heiko Rannula zwrócił uwagę na dobry poziom defensywy swojej drużyny, ale kłopoty w ataku.
"To była solidna gra z obydwu stron. Mieliśmy ciężki tydzień i fizycznie i psychicznie, ale cieszę się, że powoli ta fizyczność do nas wraca. Widać, że w ofensywie czeka nas dużo pracy, długa druga krok po kroku. Musimy też poprawić skuteczność i pewność siebie. Początek sezonu jest zawsze bardziej trudny niż myślę o tym przed inauguracją rozgrywek" – powiedział Rannula.
