Legionistom do tej pory nie udało się awansować do drugiej fazy rywalizacji. W pierwszej kolejce mistrz Polski uległ w Strasburgu drużynie SIG 62:100 i tym cenniejsza jest wtorkowa wygrana.
Koszykarze Legii odnieśli bardzo cenne zwycięstwo w Zagrzebiu, w hali im. słynnego chorwackiego koszykarza Drażena Petrovicia, zacierając tym samym złe wrażenie po słabym występie na inaugurację tej edycji LM. Prowadzili od pierwszej do ostatniej minuty dzięki dobrej obronie, która wymusiła 11 strat gospodarzy.
Innymi kluczowymi elementami, które przesądziły o sukcesie z Ciboną, były: wygrana walka pod tablicami 38:28, w czym największa zasługa wchodzącego z ławki kapitana Michała Kolendy (7 zbiórek) oraz rzuty za trzy punkty - 10 takich skutecznych akcji przy sześciu trójkach rywali.
Stołeczny zespół rozpoczął piątką z dotychczasowym liderem punktowym Devonem Danielsem, łotewskim rozgrywającym Kristersem Zoriksem, Wojciechem Tomaszewskim, Amerykaninem Zachem Freemantlem i węgierskim środkowym Gyorgym Golomanem. Szybko narzucił rywalom mającym już na koncie wysoką wygraną z Galatasaray Stambuł (96:76) swój styl gry. Agresywna obrona, a przede wszystkim spokojniejsze akcje w ataku dały prowadzenie 2:0, 8:4, 18:10, a nawet 21:10 po rzucie za trzy punkty Argustera Danielsa w 6. minucie.
Gospodarze mieli kłopoty ze skutecznością rzutów z dystansu i mimo że kilka razy w drugiej kwarcie zmniejszyli straty — raz do punktu (30:31) - to mistrzowie Polski mający przewagę pod tablicami (do przerwy 18:15) nadal byli o krok przed rywalami. Legioniści do przerwy trafili sześć z 15 trójek, a Chorwaci tylko dwie (w 11 próbach), co przy 14 (przy 61 proc. skuteczności) w pierwszym spotkaniu z Galatasaray było znaczącą różnicą. Pod koszem Goloman i Freemantle dawali legionistom punkty — odpowiednio dziewięć i osiem, zaś Daniels grający momentami nieszablonowo miał ich 11.
Drugą część podopieczni estońskiego trenera Heiko Rannuli zaczęli od trzech rzutów za trzy punkty (Zoriks, Daniels i kapitan Michał Kolenda) i mistrzowie Polski prowadzili 58:44, uzyskując najwyższą przewagę w spotkaniu. Dobrą, wygraną trzecią kwartę 19:12, zakończyła dobitka Markusa Ilvera na 3,1 s przed końcem, po zwycięskim challenge'u wziętym przez trenera Rannulę po spornej akcji, w której sędziowie najpierw przyznali piłkę Chorwatom, ale po analizie video trafiła ona do legionistów.
Przed ostatnią kwartą Legia wygrywała 66:54. Pierwsze minuty upłynęły na huraganowych atakach gospodarzy, którym udało się kilkukrotnie zmniejszyć straty do siedmiu punktów (71:68, 67:74, 70:77). Mistrzowie Polski zmobilizowali się jednak w końcówce, a waleczny Kolenda, wracający do formy po operacji kolana, dał znak kolegom do jeszcze większego wysiłku. Po jego przechwycie i zbiórce w defensywie punktowali Zoriks i Freemantle, co dało legii prowadzenie 83:70 na niespełna trzy minuty przed końcem meczu.
Zrezygnowany szkoleniowiec Chorwatów Ivan Rudez zdjął z parkietu jednego z liderów Roko Badzima, który w tym spotkaniu spudłował wszystkie osiem rzutów. Zwycięstwo Warszawiaków przypieczętowali dwaj najskuteczniejsi gracze: trójką Daniels oraz Zoriks dwoma wolnymi i stołeczny zespół na 55 sekund prowadził 91:73.
Kolejne spotkanie Legia rozegra 4 listopada na stołecznym Torwarze z Galatasaray MTC, który w tej kolejce pokonał francuski SIG 83:77. Wszystkie drużyny w tej grupie mają obecnie bilans 1-1.
W 11. edycji, w pierwszym etapie, 32 drużyny rywalizują w ośmiu grupach. Każdy zespół rozegra po sześć spotkań (po trzy u siebie i na wyjeździe). Zwycięzcy awansują do kolejnej fazy grupowej, a drużyny z miejsc 2-3 zagrają w play in (do dwóch wygranych).
Rywalami zespołów z grupy Legii w drugiej fazie będą ekipy z grupy A, w której znalazły się: broniący tytułu Rytas, Nanterre 92 (Francja), Sabah Baku (Azerbejdżan) i Trabzonspor (Turcja).

