Sochan, który w lutym zasilił nowojorską ekipę po rozwiązaniu kontraktu z San Antonio Spurs, spędził na boisku trzy minuty. W tym czasie trafił oba rzuty z gry, zaliczył zbiórkę i przechwyt.
Goście słabo zaczęli, po pierwszej kwarcie przegrywali różnicą 16 punktów (26:41), ale później systematycznie odrabiali straty. Na pierwsze prowadzenie (93:92) wyszli pod koniec trzeciej kwarty, a świetny początek ostatniej odsłony pozwolił im zbudować bezpieczną przewagę, która w pewnym momencie urosła nawet do 22 punktów (130:108).
Jalen Brunson z dorobkiem 28 "oczek” był najskuteczniejszym graczem Knicks, a tylko punkt mniej uzyskał rezerwowy Jordan Clarkson, który poprzednie sześć sezonów spędził w stanie Utah.
"Powrót tutaj wiele dla mnie znaczy. Mam mnóstwo miłości do miasta, stanu, jestem fanem Jazz, nawet będąc w Nowym Jorku. Czuję się tutaj jak w domu, ale gram już dla kogoś innego" – przyznał Clarkson po pierwszym występie w hali byłej drużyny.
Nowojorczycy 17-krotnie trafili za trzy punkty, a z gry odnotowali 52-procentową skuteczność.
Wśród gospodarzy wyróżnił się Brice Sensabaugh - 29 pkt oraz po pięć zbiórek i asyst.
Knicks z 42 wygranymi i 25 porażkami plasują się na trzeciej pozycji w Konferencji Wschodniej, a "Jazzmani" (20-46) są przedostatnią drużyną Zachodu, praktycznie bez szans na play-off.
Kawhi Leonard zdobył 45 punktów i poprowadził Los Angeles Clippers do wygranej z Minnesota Timberwolves 153:128. Gospodarze w środę uzyskali najwięcej punktów w sezonie.
Koszykarze z Inglewood zostali pierwszym w historii NBA zespołem, który osiągnął dodatni bilans meczów (obecnie 33-32) po tym, jak w pewnym momencie był 15 na minusie.
Leonard rozegrał piąte w sezonie spotkanie, w którym zdobył co najmniej 40 pkt, a drugie przeciwko „Leśnym Wilkom”.
Anthony Edwards z 36 pkt był liderem pokonanych.
Clippers zajmują ósmą lokatę na Zachodzie, a Timberwolves (40-26) plasują się dwa miejsca wyżej.
