Starcie środkowych, Jokicia i Victora Wembanyamy (34 pkt), spełniło wszelkie oczekiwania. Zwyciężył ten bardziej doświadczony, który w dorobku ma trzy tytuły MVP. Serb dodał osiem zbiórek, 13 asyst i trzy bloki.
Ta porażka znacznie zweryfikowała plany Spurs na wyprzedzenie w tabeli Oklahomy City Thunder i zajęcie pierwszego miejsca na Zachodzie. "Ostrogi" miały przewagę przez większość meczu, ale w końcówce regulaminowego czasu nie zdołały powtrzymać rywali. Gdy zegar wskazywał 8,1 s goście prowadzili 124:122. Zgodnie z oczekiwaniami piłka trafiła w ręce Jokicia, ale ten był podwajany i natychmiast podał do niekrytego pod koszem Aarona Gordona, który doprowadził do remisu.
W finałowych sekundach dogrywki rzut Jokicia nad rękami Wembanyamy (18 zbiórek) trafił do celu, przesądzając o ósmym z rzędu zwycięstwie "Samorodków". Dwa tygodnie przed rozpoczęciem play off Nuggets zniwelowali stratę do Los Angeles Lakers, zajmujących trzecie miejsce w Konferencji Zachodniej.
"To naprawdę pokazuje, do czego jesteśmy zdolni jako drużyna. Uwielbiamy tę intensywność. Zmusili nas do bycia lepszymi" – ocenił zachwycony wygraną Gordon (15 pkt). Wembanyama uznał mecz za "bardzo fajny". "To był prawdziwy test przeciwko drużynie, która teraz naprawdę o coś gra" – przyznał.
Na wyjazdową wygraną Pistons najbardziej zapracował Tobias Harris, zdobywca 19 pkt. Pierwsze miejsce gwarantuje im przewagę własnego parkietu przez całą fazę play off na Wschodzie, po raz pierwszy od 2007 roku. Bez swojego gwiazdorskiego rozgrywającego Cade'a Cunninghama, który pauzował z powodu odmy opłucnowej przez ostatnie dziesięć meczów, „Tłoki” mogą pochwalić się imponującym bilansem ośmiu zwycięstw i dwóch porażek.
"Szybkość, z jaką ta grupa się rozwija, jest niesamowita" – powiedział trener Detroit J.B. Bickerstaff.
Sixers grający, bez Joela Embiida, spadli na siódme miejsce, tuż za Raptors i wciąż walczą o miejsce w play off na Wschodzie.
W ostatnim sobotnim meczu koszykarze Miami Heat – dziesiąty zespół na Wschodzie i walczący o awans do play-in – pokonali na Florydzie najgorszą drużynę rozgrywek Washington Wizards 152:136. Rezerwowy gospodarzy Jaime Jaquez Jr rzucił 32 pkt. Po stronie przyjezdnych prym wiódł Will Riley, który uzbierał 31 pkt.
