Gilgeous-Alexander, który w czwartek pobił 63-letni rekord Wilta Chamberlaina dotyczący liczby kolejnych spotkań z minimum 20 punktami, zakończył mecz z 20 punktami, 10 asystami i trzema zbiórkami.
Obecny MVP NBA długo miał problemy ze skutecznością, a do 20 punktów w swoim 128. kolejnym meczu doszedł dopiero w końcówce – aż 10 z nich zdobył w czwartej kwarcie.
Gilgeous-Alexander trafił tylko 7 z 22 rzutów z gry, ale wsparcie punktowe zapewniła mu ławka Thunder, która zdobyła aż 61 punktów, w tym 20 Isaiah Joe i 17 Alex Caruso.
"W końcu to tylko koszykówka" - skomentował Gilgeous-Alexander swoją słabą skuteczność po meczu. "Wyszedłem na parkiet z tą samą agresją, co zawsze. Dziś więcej rzutów nie wpadło niż zwykle, choć zazwyczaj jest inaczej".
"Czasem wszystko idzie po myśli, czasem nie. Ale mimo wszystko czuję, że zrobiłem wystarczająco dużo, by drużyna odniosła zwycięstwo – a to najważniejsze, wyjść stąd z wygraną".
Niedzielna wygrana pozwoliła obrońcom tytułu NBA powiększyć przewagę na szczycie tabeli Konferencji Zachodniej przed ostatnim miesiącem sezonu zasadniczego.
Thunder mają obecnie bilans 53-15 i prowadzą o trzy i pół meczu nad drugimi San Antonio Spurs (49-18).
Minnesota spadła na bilans 41-27 i pozostaje na szóstej pozycji na Zachodzie.
Julius Randle był najlepszym strzelcem Minnesoty z 32 punktami, Anthony Edwards dodał 19 oczek, a Ayo Dosunmu zdobył 18 punktów z ławki.
Minnesota wygrała dwa z trzech wcześniejszych spotkań z Oklahoma City w tym sezonie i mogła zapewnić sobie przewagę w bezpośrednich starciach sezonu zasadniczego, gdyby triumfowała w niedzielę.
Po objęciu prowadzenia 53:47 do przerwy, Minnesota nie potrafiła utrzymać przewagi w drugiej połowie – Thunder odrobili straty wygrywając trzecią kwartę 33:23, a w czwartej zdobyli o dziewięć punktów więcej od gości, pieczętując zwycięstwo.
