Asysta numer 12,000 padła już w pierwszej kwarcie, gdy James posłał podanie przez całe boisko do DeAndre Aytona pod kosz. Dołącza tym samym do Johna Stocktona (15 806), Chrisa Paula (12 552) i Jasona Kidda (12 091) – tylko ci czterej zawodnicy mogą pochwalić się takim osiągnięciem.
Pod koniec zeszłego miesiąca James ustanowił rekord NBA pod względem liczby rozegranych spotkań, gdy podczas meczu Lakers z Orlando Magic 21 marca rozegrał 1612. mecz w karierze, wyprzedzając Roberta Parisha, który był rekordzistą od momentu zakończenia kariery w 1977 roku.
"To po prostu się wydarzyło" - powiedział James, odnosząc się do liczby rozegranych spotkań. "To nie było na liście rzeczy, które chciałem osiągnąć. Liczba rozegranych meczów, lider wszech czasów pod względem punktów... seria meczów z co najmniej dziesięcioma punktami – to nie były moje cele".
"Chciałem być najlepszy, jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym w historii tej gry. Chciałem zostać mistrzem NBA. Chciałem zdobyć tytuł Debiutanta Roku, wystąpić w Meczu Gwiazd, sięgnąć po złoty medal, zdobyć kilka tytułów MVP... to były moje marzenia".
Przed piątkowym spotkaniem z Suns James notował średnio 20,9 punktu, 7,1 asysty i 6,1 zbiórki na mecz. Lakers mają obecnie bilans 51-29 i zajmują czwarte miejsce w Konferencji Zachodniej, a faza play-offs NBA zbliża się wielkimi krokami.
