"Absolutnie nie" – odpowiedziała gwiazda San Antonio Spurs dziennikarzom po treningu przed sezonem, gdy zapytano ją, czy przyjęłaby swoją część coraz bardziej dochodowego tortu zakładów sportowych.
"Nigdy tego nie zrobię" – dodał. "Szczerze mówiąc, uważam, że bardzo smutno patrzeć, jak niektórzy zawodnicy to promują. Każdy robi, co chce, ale beze mnie".
Wypowiedź Wembanyamy padła tydzień po tym, jak LeBron James, czterokrotny mistrz NBA i były ambasador internetowego bukmachera DraftKings, podpisał umowę z serwisem Polymarket, zajmującym się prognozowaniem bieżących wydarzeń.
Gwiazda NBA Kevina Duranta jest z kolei ambasadorem FanDuel, a Giannis Antetokounmpo jest udziałowcem i partnerem marketingowym Kalshi, dwóch innych serwisów bukmacherskich. Przepisy NBA zezwalają na współpracę z operatorami zakładów i rynkami predykcyjnymi, choć zawodnikom nie wolno promować hazardu wśród publiczności NBA.
Wembanyama, który już w swoim trzecim sezonie w lidze poprowadził Spurs do finałów NBA, przedłużył kontrakt o pięć lat. Umowa opiewa na 252 miliony dolarów.
22-letni Francuz zawarł ponadto, jak informują amerykańskie media, porozumienie z firmą Nike w sprawie rozszerzenia współpracy. Umowa obejmie własny sygnowany model obuwia, a zawodnik jest również ambasadorem luksusowej marki Louis Vuitton.
Wemby zapewnił, że od teraz wybiera partnerów biznesowych swoich marek po to, by "inspirować" innych.
"W przeszłości aspekt finansowy miał znaczenie" – przyznał. "Teraz już tak nie jest (...) Dziś chcę promować rzeczy, które mają pozytywny wpływ, dobrze oddziałują i pozwalają mi dzielić się przesłaniami oraz wartościami".
"Oczywiście zarabiamy miliony i miliony. To nie jest nasza największa siła. Naszą największą siłą jest inspirowanie. Chcę inspirować w pozytywny sposób" – przekonywał.
