Wembanyama: Spurs muszą podejść do drugiego meczu w „normalny” sposób

Reakcja Wemby’ego podczas pierwszego meczu finałów NBA 2026
Reakcja Wemby’ego podczas pierwszego meczu finałów NBA 2026Gregory Shamus/Getty Images

Gwiazda San Antonio, Victor Wembanyama, podkreśla, że nie potrzeba żadnych bohaterskich wyczynów, bo Spurs chcą wrócić do gry po bolesnej porażce z New York Knicks w pierwszym meczu finałów NBA.

Spurs roztrwonili 14-punktową przewagę w drugiej połowie na własnym parkiecie i przegrali pierwszy mecz w środę.

Jednak Wembanyama zapewnił w czwartek, że mogą odwrócić losy rywalizacji w serii do czterech zwycięstw, jeśli po prostu wrócą do swojej „normalnej” gry.

„Tak naprawdę uważam, że powód naszej porażki nie był nawet techniczny” - powiedział Wembanyama. „Musimy podejść do meczu z lepszym nastawieniem mentalnym. Musimy po prostu grać swoją koszykówkę. Musimy być normalni. Nie musimy robić niczego niesamowitego”.

Przez „normalność” Wembanyama rozumie dbałość o szczegóły i zespołowy wysiłek, które pozwoliły Spurs wypracować drugi najlepszy bilans sezonu zasadniczego i ostatecznie wyeliminować broniących tytułu Oklahoma City Thunder po siedmiomeczowej batalii w finale Konferencji Zachodniej.

„Normalność oznacza zaufanie do siebie nawzajem, zaufanie do koszykarskich bogów, zaufanie do planu gry, realizację założeń i niepoleganie wyłącznie na talencie przy rzutach czy ratowaniu sytuacji. Graliśmy w określony sposób przez cały sezon. Odnieśliśmy w ten sposób sukces. Nie ma powodu, by zmieniać to w dniu rozpoczęcia finałów”.

To nie znaczy, że Wembanyama, finalista nagrody MVP i Obrońca Roku, nie będzie chciał się poprawić po tym, jak w środę trafił tylko sześć z dwudziestu jeden rzutów, zdobywając 26 punktów – występ, który sam ocenił jako „słaby”.

Trener Spurs, Mitch Johnson, zapowiedział, że będzie oczekiwał lepszego wyboru rzutów i większej liczby podań od swoich zawodników, których Knicks zmusili do podejmowania złych decyzji dzięki twardej defensywie.

„Szesnaście asyst to nie jest wynik, który charakteryzuje ten zespół, odkąd tu jestem, ani przez dekady wcześniej” - powiedział. „Myślę, że jeśli chodzi o ofensywę, jako drużyna i nasz styl, nie graliśmy wystarczająco zespołowo, nie wywieraliśmy odpowiedniej presji, nie atakowaliśmy obręczy w pomalowanym”.

„To sprawiło, że byliśmy zdani na skuteczność rzutową, próbowaliśmy grać indywidualnie, zamiast współpracować i szukać okazji do wykorzystania błędów obrony, która musiała wybierać, co odpuścić. Nowy Jork zasługuje za to na duże uznanie” - dodał Johnson.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen