Według środkowego PGE Projektu Warszawa po stronie biało-czerwonych, którzy cztery wcześniejsze spotkania wygrali bez straty seta, pojawiło się zbyt dużo błędów.
"Uważam, że troszkę za dużo było takich rzeczy, które na pewno moglibyśmy zrobić lepiej i na pewno nie pokazaliśmy takiego poziomu, na jaki nas stać i jaki pokazywaliśmy do tej pory. Przez to skończyliśmy w pięciu setach i nie był to najprzyjemniejszy mecz" - ocenił Lemański.
Polacy w grupie mieli trzech znacznie niżej notowanych rywali: Portugalię, Izrael i Macedonię Północną, ale mieli też okazję zmierzyć się z lepszymi drużynami, jak Ukraina i właśnie Bułgaria, aktualny wicemistrz świata.
"Dobrze, że możemy grać z silniejszymi rywalami, ale też nie chciałbym za szybko wyciągać wniosków z takiego meczu. Już słyszałem, że to „zimny prysznic” czy „kubeł zimnej wody”. Na pewno będziemy analizować błędy, które są do poprawy. Przeanalizujemy to spotkanie i o nim zapomnimy, skupimy się na następnym" - zaznaczył.
W środę podopieczni trenera Nikoli Grbicia musieli radzić sobie nie tylko z rywalami na boisku, ale także z pełnymi trybunami głośnych kibiców, którzy wspierali gospodarzy. Lemański przyznał, że hałas utrudniał komunikację na placu gry, jednak było to dla niego zrozumiałe.
"Super atmosfera, nawet jeśli większość hali jest przeciwko tobie. To jest takie wydarzenie, taka impreza siatkarska, że wzbudza emocje" - ocenił.
Mecze 1/8 finału w Sofii zostaną rozegrane w sobotę i niedzielę. Biało-czerwoni zmierzą się z Łotwą w sobotę o godz. 15 czasu polskiego.
