Ogromny awans sportowy i jeszcze większa finansowa ulga. Maja na to zasłużyła

Ogromny awans sportowy i jeszcze większa finansowa ulga. Maja na to zasłużyła
Ogromny awans sportowy i jeszcze większa finansowa ulga. Maja na to zasłużyłaREUTERS/Benoit Tessier

Choć w finale nie była w stanie przeciwstawić się przebojowej Andriejewej, Maja Chwalińska z Paryża wyjeżdża bogatsza nie tylko o doświadczenie trzech długich tygodni i ponad 17 godzin walki na korcie. Zapracowała na koniec kwalifikacji i finansowych dylematów.

Maja Chwalińska (114. WTA) najpierw zabrała tenisową społeczność, a później całą Polskę w wielką podróż, o której nikt z nas nawet nie marzył. Nie udało się wprawdzie podbić Paryża, za to serca publiczności – jak najbardziej.

Trudno to kwestionować, gdy po zwycięstwie Andriejewej widownia Stade Roland Garros skandowała „Maja, Maja!”. Już w drodze do finału jej wywiady pomeczowe przerywały burze oklasków i okrzyki, Chwalińska w wieku 24 lat wchodzi na mapę wielkiego tenisa.

To oznacza gwałtowny wzrost oczekiwań w kolejnych turniejach, ale przede wszystkim awans niesie wymierne korzyści. W kolejnej edycji rankingu WTA Polka wskoczy ze 114. miejsca na pozycję nr 21. A przypomnijmy, że w wywiadzie przed sezonem z Szymonem Przybyszem liczyła, że uda się dojść do pierwszej setki.

Nowa „życiówka” oznacza, że druga najwyżej sklasyfikowana Polka nie będzie już musiała przedzierać się przez kwalifikacje. W pierwszych rundach czeka ją rozstawienie, a to duży komfort.

O pieniądzach się nie rozmawia? Czasem warto

Jeszcze większy przyjdzie wraz z nagrodą za udział w tegorocznym Rolang-Garros. Część kibiców nie lubi rozmów o nagrodach, bo to zakrawa o rozliczanie sportowców z zarobionych pieniędzy. Jednak o nagrodzie finansowej dla Mai Chwalińskiej też należy wspomnieć. Z prostej przyczyny: uprawianie tenisa to wielki finansowy wysiłek, którego nie wszyscy są świadomi.

Kiedy 24-latka była pytana o częste zmiany strojów, z rozbrajającą szczerością przyznała, że po prostu nie ma sponsora, dlatego gra w tym, co ma. Kiedy zaszła zdecydowanie dalej niż sama zakładała, firma Oshee przyszła z pomocą w opłaceniu kolejnych noclegów w Paryżu.

Z boku może to brzmieć jak anegdota, ale oznacza konkretne wyzwania, z którymi borykała się Maja i jej zespół. Menadżer Piotr Szczypka przyznał niedawno, jak ogromną ulgę dał awans do kolejnych rund i idące za tym środki finansowe.

"Nie mam słów. Tyle razy byłem na skraju załamania nerwowego, żeby to wyszło… Tylko chciałem rundę, dwie, żeby żyć normalnie. Żeby nie chodzić i nie prosić się o przetrwanie" – mówił po awansie do finału drżącym głosem na antenie Eurosportu, gdy schodziło z niego napięcie.

Suma dotychczasowych nagród Mai Chwalińskiej na przeciętnym kibicu może robić wrażenie – 864 tysiące dolarów to prawie 3,2 mln zł. Trzeba jednak pamiętać, jak ogromnym wydatkiem jest gra w WTA Tour. Według deklaracji stałych uczestniczek to kwoty zdecydowanie powyżej miliona złotych na sezon (350-400 tys. dolarów). W turniejach niższej rangi nagrody spadają, a koszty wciąż są znaczne.

Dlatego tak istotna jest ulga finansowa, jaką przyniesie Roland-Garros 2026 Mai i jej zespołowi. Nagroda za dotarcie do finału to 1,4 mln euro (5,9 mln zł). Co prawda podlega opodatkowaniu, ale pozwoli ze spokojem planować kolejne etapy kariery. Dodatkowo wizerunek Chwalińskiej zyskał na wartości w ekspresowym tempie i Piotr Szczypka już przyznał na antenie TVP Info, że nie nadąża z odpowiadaniem wszystkim zainteresowanym. Problemów ze sponsorami już być nie powinno, można skupić się na tenisie.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen