"Szczerze mówiąc nie wiem, co się dzieje. Wiem, że się powtarzam, ale każdy kolejny mecz jest tutaj dla mnie szalony, więc jestem bardzo wdzięczna za to" – przyznała Chwalińska.
"W środku nie do końca jestem spokojna, ale cieszę się, że tak to wygląda z zewnątrz. Zdecydowanie byłam jednak zdenerwowana. To normalne, zależy mi, więc jestem zestresowana, ale staram się skoncentrować na swojej pracy i na mojej grze. Cieszę się, że to mi się udało. Gram z najlepszymi zawodniczkami na świecie, więc nie będę się z nimi porównywać" – dodała tenisistka z Dąbrowy Górniczej.
24-letnia Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. W Paryżu do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w tej edycji turnieju w ciągu 17 dni, zaczęła zmagania 18 maja, wygrała już osiem meczów.
W półfinale Polka czeka na liderkę światowego rankingu Białorusinkę Arynę Sabalenkę albo Rosjankę Dianę Sznajder.
