Trzech biało-czerwonych stanęło na starcie biegu na 1000 metrów podczas igrzysk olimpijskich, byli to Marek Kania, Piotr Michalski oraz Damian Żurek. Największe nadzieje związane były z tym ostatnim, który trzy razy stawał na podium na tym dystansie w ramach zawodów Pucharu Świata w tym sezonie i zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej.
Na liście startowej było 29. panczenistów. Jako pierwszy w ósmej parze na lodzie pojawił się Marek Kania. Jego rywalem był Niemiec Hendrik Dombek. Polak miał znakomity czas otwarcia (16.23), później doszło do małego zawahania, ale w połowie dystansu jeszcze było dobrze, niestety w końcówce zabrakło Polakowi sił i uzyskał wynik 1:09.58. Niemiec przy zmianie torów uderzył w klocek, czym mógł nieco wyprowadzić Marka z rytmu, co nie zmienia faktu, że specjalizujący się w biegach na 500 metrów Kania, nie wytrzymał tego biegu kondycyjnie, co dało 23. pozycję.
Po biegu Polaka była przerwa na czyszczenie lodu i po niej od razu swój start miał Piotr Michalski, który popełnił falstart i trzeba było trzymać nerwy na wodzy, żeby w powtórce nie popełnić tego błędu. Nie było go, a Michalski dobrze rozpoczął z czasem 16.39, niestety Gabriel Odor "zajechał" drogę Polaka, gdy ten był rozpędzony i Austriak został za to zdyskwalifikowany, a Piotr dostał szansę powtórzenia biegu, ale z niej nie skorzystał i ostateczenie zajął 25. miejsce.
W 11. parze świetnie jechł Joep Wennemars jechał świetnie, ale Chińczyk Lian Ziwen zajechał mu drogę w końcówce, czym wyhamował Holendra, mimo to uzyskał czas 1:07.58, który dawał mu w tym momencie prowadzenie, ale mógł to być wynik zdecydowanie lepszy. Ziwen również został zdyskwalifikowany, ale swoim manewrem spowodował wielką złość u Joepa, bo ten nie mógł się z tym pogodzić.
Kolejny bieg przyniósł zmianę lidera, bo Ning Zhongyan pojechał znakomicie, Chińczyk uzyskał czas 1:07.34. Do końca zmagań pozostawało wtedy jeszcze sześciu zawodników. W 13. parze nie mieliśmy dobrych rezultatów, ale w 14. jechał Jordan Stolz, który był zdecydowanym faworytem do złota. Jego rywalem był Holender Jenning de Boo. Obaj jechali bardzo szybko na starcie, Amerykanin miał kapitalną końcówkę, uzyskał czas 1:06.28, czyli nowy rekord olimpijski. De Boo również poradził sobie znakomicie, bo miał wynik 1:06.78, co dawało mu drugie miejsce przed ostatnią parą.
W niej startowali Damian Żurek i Estończyk Marten Liiv. Polak potrzebował czasu poniżej 1:07.34 i pokonania swojego rywala, żeby być pewnym medalu olimpijskiego. Żurek rozpoczął w czasie 16.13, co było znakomitym wynikiem. Na 400 metrów przed końcem miał drugi wynik. Ostatecznie uzyskał czas 1:07.41, co ostatecznie dało 4. miejsce. Medal przegrał o 0,07s.
Po biegu Polaka oczekiwaliśmy jeszcze na ostateczne wyniki, bo Joep Wennemars skorzystał z możliwości powtórzenia biegu. Nie było energii na drugi tak szybki bieg. Joep Wennemars walczył, ale uzyskał wynik 1:08.46, co nie zmieniło klasyfikacji.

