Mensik poluje na punkty w Monte Carlo. I chce spotkać się z Maxem, zanim odejdzie z F1

Jakub Mensik przygotowuje się do gliniastej części sezonu
Jakub Mensik przygotowuje się do gliniastej części sezonuČTK / Krumphanzl Michal

Z każdym tygodniem Jakub Mensik jest pod coraz większą obserwacją. Jest jedną ze wschodzących gwiazd tenisa, udało mu się wygrać turniej Masters w Miami w zeszłym roku jako nastolatek i wciąż jest ostatnim człowiekiem, który pokonał fenomenalnego Jannika Sinnera. Teraz jednak młodego Czecha czeka nieprzewidywalna część sezonu na kortach ziemnych...

Patrząc na statystyki, można zauważyć, że w ciągu ostatnich dwóch lat rozegrał minimum meczów na czerwonej glinie. A jednak podczas poniedziałkowego spotkania z mediami, tuż przed wyjazdem do Monte Carlo, mówił o tym, jak bardzo lubi grać na clayu.

"Clay to nawierzchnia, na której dorastałem i myślę, że zdecydowanie rozegrałem na niej najwięcej godzin. Nawet jeśli niektórzy uważają, że ta nawierzchnia nie jest odpowiednia dla mojego stylu gry, to ja uważam, że radzę sobie na niej całkiem nieźle i cieszę się samą grą" – powiedział Mensik.

Bilans meczów na kortach ziemnych z ostatnich dwóch lat może wyglądać inaczej (w sumie tylko 21 meczów, z czego 12 zwycięskich), jednak skalpy Dimitrowa, Sheltona i Bublika naprawdę dają czeskiemu graczowi do myślenia.

"Oczywiście, gdybym miał wybrać, gdzie mam najlepsze wyniki, byłby to beton, ale glina w ogóle mi nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, lubię na niej grać" – wyznał.

Powód jest prosty. Podobnie jak większość czeskich tenisistów, miał okazję grać na tradycyjnej nawierzchni, którą można znaleźć praktycznie w każdym klubie tenisowym w Czechach. "Po pół roku spędzonym na betonie będzie to nowe uczucie i miła odmiana dla gry. Naprawdę nie mogę się tego doczekać" – mówi.

Nie mogę się doczekać Monte Carlo po raz pierwszy

I dodał tradycyjne zdanie pełne pewności siebie i determinacji: "Będę dobrze przygotowany. Zakończę przygotowania w Monte Carlo, ale jak zawsze jadę na turniej z zamiarem wydobycia z siebie tego, co najlepsze".

Czeski młodzieniec jeszcze nigdy nie brał udziału w turnieju na kortach ziemnych w Monako. I to właśnie tam może nadrobić punkty, które stracił w nieudanej obronie zeszłorocznego triumfu w Miami.

"Wszyscy patrzą na punkty, ale dla mnie nie chodzi o to, czy jestem trzydziesty czy piętnasty" – filozofował. "Tak, nawet jeśli teraz straciłem tysiąc punktów z Miami, to był tylko jeden turniej, w którym zdobyłem prawie połowę wszystkich moich punktów. I wiem, że przede mną cały sezon, w którym będę bronił znacznie mniej" – zasugerował.

Niestety małą komplikacją wydaje się być fakt, że jako członek trzeciej dziesiątki rankingu ATP nie znajdzie się wśród rozstawionych.

"Myślę, że zeszłoroczne wyniki też nie były złe. Byłem w ćwierćfinale w Madrycie i w 1/8 w Rzymie. Ilość punktów, które można zdobyć na kortach ziemnych jest zdecydowanie przyzwoita. Jak na razie mam Monachium i Madryt zapisane na Monte Carlo. A potem zobaczymy" – planuje.

Złapać Verstappena

Młody Czech ma dla świata jeszcze jedną wiadomość. W Monte Carlo będzie już jasne, że przeniósł się do nowej stajni. Został jednym z ambasadorów Red Bulla.

A kiedy przyszło do pytania, którą ze sportowych twarzy marki chciałby poznać osobiście, odpowiedział: "Chciałbym poznać Maxa Verstappena. Bardzo śledzę świat Formuły 1. Ale byłoby miło złapać go, zanim skończy. Słyszałem coś o tym, że może to być wkrótce...".

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen