Michał Gołaś świętuje brąz w gigancie z niedosytem. "Gdyby nie ten błąd i strata, mielibyśmy złoto"

Michał Gołaś świętuje brąz w gigancie z niedosytem. "Gdyby nie ten błąd i strata, mielibyśmy złoto"
Michał Gołaś świętuje brąz w gigancie z niedosytem. "Gdyby nie ten błąd i strata, mielibyśmy złoto"ČTK / AP / Keita Iijima

Michał Gołaś wraz z przewodnikiem Kacprem Walasem zajęli trzecie miejsce w alpejskim slalomie gigancie podczas XIV Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan-Cortina 2026. To pierwszy medal dla Polski w tegorocznej imprezie we Włoszech.

Po pierwszym przejeździe rywalizacji w kategorii niewidomi i niedowidzący na trasie w Cortinie d’Ampezzo biało-czerwoni plasowali się na czwartej pozycji, ale w drugim pojechali jeszcze lepiej. Osiągnęli łączny czas 2.09,91 (1.04,30 i 1.05,61).

Do zwycięzców z Austrii - Johannesa Aignera z przewodnikiem Nico Haberlem - stracili 2,08. Drugie miejsce zajęli Włosi Giacomo Bertagnolli i przewodnik Andrea Ravelli - strata 0,34 do triumfatorów.

Gołaś i Walas od kilku lat zaliczają się do czołówki międzynarodowego paranarciarstwa alpejskiego. Trzy dni wcześniej zajęli piąte miejsce w alpejskiej superkombinacji w Cortinie d’Ampezzo.

Reprezentacja Polski czekała osiem lat na medal w zimowych igrzyskach paralimpijskich. W 2018 roku w Pjongczangu również brąz wywalczył ścigający się na monoski alpejczyk Igor Sikorski w slalomie gigancie.

"Dopiero jak nam zawiesili medale na piersiach, to do nas dotarło, że się udało. Niesamowite uczucie. Medal igrzysk smakuje zupełnie inaczej niż medale mistrzostw świata czy uniwersjady. Stanąć na paralimpijskim podium – to najważniejsze, co da się w sporcie osiągnąć. Oczywiście, można jeszcze zmienić kolor medalu, o co w przyszłości na pewno powalczymy" – powiedział tuż po dekoracji Michał Gołaś, cytowany w komunikacie Polskiego Komitetu Paralimpijskiego.

W pierwszym przejeździe Polacy uzyskali czwarty czas. Gołaś popełnił jeden drobny błąd, wynikający z szybkości, i musiał się ratować, żeby pozostać na trasie.

"Michał wpadł ze zbyt dużą szybkością w zakręt, poszedł barkiem do środka skrętu i musiał ten skręt troszeczkę wydłużyć. Zwolniło go, stąd te półtorej sekundy straty do lidera" – skomentowała asystentka trenera kadry, Magdalena Kłusak.

"Gdyby nie ten błąd i strata, mielibyśmy złoto" – przyznał Gołaś.

W drugim przejeździe Polacy zdołali odrobić stratę do Kanadyjczyka Kalle Ericssona i wyprzedzić go w końcowej klasyfikacji o 0,12 s.

"Nie był to perfekcyjny przejazd, bo takich nie ma, ale naprawdę powalczyliśmy o każdą setną. Warunki były bardzo ciężkie, trasa rozwalona przez słońce i zasolona. Zaryzykowaliśmy maksymalnie i super, że się udało" – ocenił Gołaś.

Michał ma 21 lat, Kacper – 22. Obaj są debiutantami w igrzyskach, a jeżdżą wspólnie od kilku lat. Wszystko wypracowali samodzielnie. Nie ma przecież podręcznika dla przewodników osób z niepełnosprawnością wzroku.

"Trzeba się po prostu zgrać. Tak naprawdę obaj byliśmy obcy w tym świecie, nie znaliśmy komend, nie wiedzieliśmy, co musimy gadać do siebie, jak współpracować. Ale ogarnęliśmy to po swojemu i sam fakt, że już w pierwszym roku potrafiliśmy wywalczyć parę medali w międzynarodowych zawodach, pokazał nam, że może być naprawdę fajnie" – zauważył Kacper.

"Mamy do siebie zaufanie na poziomie 99 procent, więc ocieramy się niemal o perfekcję" – dodał Michał.

Na mecie brązowych medalistów wyściskali najbliżsi. Siostra Michała, Oliwia, która w sobotę wystartuje w Cortinie w grupie zawodniczek z niepełnosprawnością wzroku razem z przewodnikiem Andrzejem Stasikiem, z radości wskoczyła bratu na barana.

"Jestem przeszczęśliwa i rozpiera mnie duma z Michała. Stresowałam się bardziej niż swoimi startami czy dyskwalifikacją (za falstart). Patrzenie, jak jedzie po medal, to były niewyobrażalne emocje, dlatego że wiem najlepiej, ile pracy i wyrzeczeń kosztował go ten sukces. Nie znam drugiej osoby tak oddanej sportowi, treningom, tak profesjonalnie podchodzącej do tego, co robi, wszystkiego, odżywiania, snu, itp. On pracuje z nas w teamie najmocniej" - podkreśliła siostra medalisty.

Gołaś z Walasem wystartują jeszcze w niedzielę, ostatniego dnia igrzysk, w slalomie. "Na pewno damy z siebie wszystko i zaryzykujemy. Po tym medalu ruszymy do ataku z wolną głową, bez presji i powalczymy o pełną pulę" – zapewnił Gołaś.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen